legal alien

Anglik, następny, cholerny Anglik! To mi się podoba. Naprawdę. Jestem straszliwym Anglofilem, a wierz mi, nie ma ich już byt wielu na świecie.

Kinglsey Amis Gruby Anglik, str 29

 Nie wiem, czy ktoś jeszcze pamięta jak Sting śpiewał o Angliku w Nowym Yorku? Który chodził, nie biegał, po mieście z laseczką w ręku, chwalił się swoimi manierami i absolutnie odmawiał picia kawy. Tego Anglika można miedzy bajki albo i piosenki włożyć. Kinglsey przedstawia nam zupełnie odmiennego przedstawiciela gatunku. To obżerający się grubasek, o nieposkromionym apetycie na whisky i erotyczne przygody. Pieniacz, który przy byle okazji zarzuca stekiem pretensji rozmówcę, a jego koronnym argumentem jest stójka w brzuch przeciwnika. Na dodatek typ ten jest niebywale zakochany w atrakcyjnej (zamęznej) Helen, a jego zabiegi miłosne stanowią raczej serię komiksowych gagów niż nawiązanie do romantycznych tradycji sióstr Bronte.

W ten sposób Amis nie tylko zakpił z powszechnie obowiązujących przesądów na temat tego jak Brytyjczyk powinien wyglądać i się zachowywać. Poprzez osadzenie akcji na Wschodnim Wybrzeżu Stanów Zjednoczonych naszkicował też niezły portrecik środowiska Amerykańskich intelektualistów. Ta lekka i często zabawna książka stanowiła miłą niespodziankę po niezłych, ale i niesłychanie flegmatycznych Starych Diabłach. Anglik  stworzony przez Amisa już nakłonił mnie do poszukiwania pozostałych tytułów tego autora.

mowa o:

Advertisements

7 uwag do wpisu “legal alien

  1. Stinga się pamięta, zwłaszcza że był to jeden z lepiej wpadających utworów z płyty Nothing but the Sun i stąd grany w radio b. często. Z tego powodu obrzydł mi;)
    W zasadzie nic z tej lektury nie pamiętam (czytałam kilkanaście lat temu;) oprócz faktu, że mi się podobał;) Powieści o kręgach akademickich mają dla mnie wielki urok. Widzę, że trzeba będzie odkurzyć książkę;)

  2. foma: Tylko tak na wszelki wypadek czytam. Moze czasem i tegoroczni maturzysci tu zagladają 😉
    czytanki anki: O tak, swojego czasu ograny był do znudzenia. Lektura chyba zbyt mocno sie w pamiec nie wbija, ale jest sprawnie napisana i przetłumaczona i chocby za to warta pochwalenia.
    Tez uwielbiam tzw powiesc uniwersytecką, a ta czesto przypominala mi najlepsze reprezentantki gatunku stworzone przez Lodge’a.

  3. Lodge jak najbardziej, dorzucę jeszcze M. Bradbury’ego, słabiej u nas znanego. Ile radości panowie mi dostarczyli!;)

  4. czytanki anki: Lodge to chyba mistrz gatunku. Bradbury faktycznie mniej popularny, zupełnie nie znam, ale dzieki Twojej rekomendacji to sie pewnie zmieni :).

  5. Czytałam dawno temu, więc pamięć może działać na korzyść MB, ale w kilku książkach zastosował chwyt podobny do Lodge’a – wymiana uniwersytecka, tylko z fikcyjnym krajem z Europy Wsch. Wiadomo, czego się można spodziewać;)

  6. czytanki anki: Uniwersytet wschodniego kraju to pewnie jeszcze dodatkowy smaczek. Jednym slowem brzmi coraz bardziej kuszaco ;).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s