Bo czas pożegnać lato

Wrzesień Allenami się zaczyna, najpierw jednego znajduję załączonego do Twojego Stylu, potem drugiego o dziwo w multipleksie. Cieszy mnie to bardzo, a w pewnym momencie, kiedy z trudem znajduje wolne miejsce na sali kinowej, przeraża. To chyba taka zazdrość odkrywcy, który wynalazł sobie coś, co uważa za świetne i wolałby żeby wieści na ten temat nie rozniosły się za szybko, bo mu tłumy zepsują radość cichego posiadania skarbu. Ale trudno, stało się, ten stosunkowo mało woodiowy film bije rekordy popularności i widzę to nawet po moim blogu. Około dziesięciu trafień dziennie w poszukiwaniu Gertrudy Stein sprawiło, że przejęła ona palmę pierwszeństwa od Coco Chanel, do tej pory najczęściej poszukiwanej sławy wśród buksowych notek. Pozostaje mi żałować, że o Stein czytałam tak dawno i pisałam tak mało. Wręcz mam ochotę przy najbliższej okazji wziąć z biblioteki Autobiografie Alicji B. Toklas i odkurzyć sobie w pamięci tamten czas i jego bohaterów. A może któryś z wydawców wpadnie na pomysł wznowienia tej tak dawno niewydawanej książki? Przy sprytnym posłużeniu się popularnością północy w Paryżu mógłby z tego być jakiś, skromny bo skromny, sukces. Choćby na miarę właśnie świeżo wrzuconej do księgarń Klaudynki, która moim zdaniem jest lekturą idealną na schyłek lata.

Sama czytałam tę książkę tyle razy, że teraz do niej nie wrócę. Zastanawiam się wiec czym sobie lekturowo dopełnić babie lato i nie mogę podjąć decyzji. To złapałam za Jeremiego i Osiecką, ale zaraz po obejrzeniu obrazków odłożyłam z powrotem na półkę. W wannie podczytuję opowiadania Woolf, w innych chwilach Zagajewskiego. Ten jednak  w większych dawkach zaczyna mnie nużyć i znowu wracam do stosu nieprzeczytanych. Są tu nie tylko oczekujące, ale i te, przez które nie dało mi się przebrnąc na wakacjach.

Najgorszymi wspomnieniami darzę Sztuczne oddychanie Ricardo Piglia. Miała to być historia wuja oryginała i awanturnika. Przy wstępnym czytaniu okazało się, że wuj ledwie się gdzieś tam odznacza od wyraźnego tła, które stanowią zawiłości argentyńskiej historii politycznej. Koszmarnie nudne i skomplikowane wywody na powyższy temat zmusiły mnie do porzucenia książki po pierwszych 50 stronach czytania. Na szczęście więcej tego rodzaju wpadek lekturowych podczas tego lata nie przeżyłam. Za to skutecznie wyleczyłam się z pakowania do walizki książek zupełnie wcześniej nierozpoznanych. Choćby nawet miały wyjątkowo zachęcający, czytaj mały, format i kuszący opis na okładce. Najlepiej chyba stawiać na kryminały, autorów od dawna ulubionych i ewentualnie memuary intrygujących osób. Takie zalecenia wypisuje sobie na wypadek pakowania książek na przyszłe wyjazdy. Do których chętnie dodałabym i Wasze pomysły i porady.

mowa o:

Reklamy

10 uwag do wpisu “Bo czas pożegnać lato

  1. A mnie jest szkoda lata i wczesnej jesieni, niezwykle fotogenicznej. Te kolory, rozmaitość kształtów i naturalnych smaków. Różnorodność jak w stosach książek albo tych karnie ustawionych na półkach. Wybory są zawsze najtrudniejsze, choć ci, którzy pracują z Kindlem, mogą odrzucać pliki książek nudzących w danej chwili, ale ci „papierowi” muszą trafić z wyborem. Ja zawsze jestem zadowolona z kryminałów, z innymi bywa różnie – zbyt ambitna, zbyt płytka fabularnie.

  2. „W wannie podczytuję opowiadania Woolf, w innych chwilach Zagajewskiego”, intryguje mnie, co się kryje za tymi „innymi chwilami” – mam kilka pomysłów, ale nie chcę wyjść na złośliwca 🙂

  3. Och, też miałam nieprzyjemną przygodę z panem Ricardo Piglią, która zakończyła się w okolicach 40tej strony… Co do pakowania, to kryminały koniecznie, zawsze się sprawdzają, i jakieś ciekawe non-fiction, które w razie potrzeby zabierze dużo czasu i lektury nie zabraknie. A teraz oczywiście problem rozwiązuje Kindle…

  4. No i trafił Zagajewski na fotkę ostrzegawczą, przyklejony – przedwcześnie! – do Ricardo Piglia (fleksja na zwolnieniu). A ja mam zamiar znaleźć coś dla siebie wśród jego eseistycznych dygresji.

    Allen w formie, choć trudno coś po seansie świeżego zanotować. Przodują rzeczywiście gwiazdy z lat 20. lub – jak kto woli – ich odtwórcy: Adrien Brody, Kathy Bates, Corey Stoll, Alison Pill (Dali, Gertruda, Ernest i Zelda).

    Widownia i na „moim” seansie wypełniła salę po brzegi. Dodam, że konkurencją dla Allena był Koterski, którego trailer puszczono przed filmem. „Baby są jakieś inne” – bardzo mi się podoba fragment o kobietach kierowcach…;)) http://www.film.gildia.pl/news/2011/08/baby-teasery

    Cynie na pierwszym planie? Słusznie. Choć zamglone astry i dalie też niczego sobie.

  5. Nutta: To prawda, kolory w przyrodzie sa teraz wspaniale, widać to nawet po moich okolicznych chaszczoogródkach. Kindla na razie nie planuje, stad koniecznosc robienia sobie zalecen na przyszłosc. Kryminałow czytam mało i często o nich zapominam przy okazji pakowania na wyjazd. Potem gdy przypadkowo znajde jakis w domu i się rozczytam, żałuje mocno ze nie zabrałam na czytanie relaksacyjne.
    Readeatslip: Masz racje, jakoś niefortunnie mi się ten czas z Zagajewskim opisało ;). Spiesze wiec donieść, ze chodzi o chwile spędzane poza łazienką.
    Padma: Czyli nie tylko mnie ten pan podpadł, to dobrze bo już myślałam ze jakaś niecierpliwość (albo i niesprawność)czytelnicza mnie ogarnęła na wakacjach. Nonfiction czytam niewiele, w sumie nie wiem dlaczego, bo zwykle jak już za nią zabiorę to jestem zadowolona. Musze częściej o niej pamiętać.
    Tamaryszek: Bliskoscią książki niedoczytanej nie należy sie w tym przypadku sugerować, fotka jest bardziej informacyjna niż ostrzegawcza. Jeśli o Allena chodzi, to brakowało mi w nim typowo allenowskich dialogów i drażnił hollywoodzki rozmach, do Woodiego zupełnie niepasujący. Najbardziej podobał mi się Brody i Bates. U mnie tez najwiecej chichów zebrała zajawka Koterskiego, wiecej niż sam Woody. Podczas którego zresztą wyszło kilka grupek najwyrazniej zawiedzionych mało zabawnymi monologami Hemingway’a ;). Ten kwiatek to cynia? Nie wiedziałam :).

  6. Bardzo goraco polecam „Autobiografie Alicji B. Toklas” Stein, swietnie sie ja czyta. Do tego wypatrzylam, ze lubisz ksiazki wspomnieniowe i miedzywojnie, wiec na pewno Cie zainteresuje. A do walizki na wakacje – jak znalazl (nie za dluga ;)).

    Poza „Autobiografia” czytalam Stein tylko „Melancthe”, niestety bez specjalnej przyjemnosci (za to tez nie jest za dluga w przeciwienstwie do jej „The Making of Americans” – powiesci, ktorej podobno nikt nigdy nie przeczytal, lacznie z jej wydawca ;))

  7. katasia_k: Autobiografie czytałam tak dawno, że tylko pamiętam jak mnie denerwowały, mocno infantylne zresztą, zachwyty nad geniuszem Gertrudy. Ale całość jest na tyle interesująca, że chętnie zrobiłabym sobie teraz powtórkę. Jest jeszcze Autobiografia każdego z nas, niejako sequel, który tez czytałam, ale obecnie w pamięci obydwie książki zlały mi się w jedno. W każdym razie nie mogę powiedzieć, że mi się zupełnie niepodobały, bo w takim przypadku nie miałabym ochoty na drugie czytanie.

  8. Ja najbardziej pamietam z tej ksiazki zdanie: „Poznalam tylko dwoch geniuszy – jednym jest Picasso, a drugim Gertruda Stein.” Zdanie autorstwa Gertrudy, oczywiscie 😉 Jakos to mnie rozczulalo akurat, zamiast draznic.

  9. Katasia_k: tak, przypominam sobie, jet bardzo chrakterystyczne. I niestety, wróżnych wersjach, przewija sie przez całosc tekstu 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s