next to paeonies

Ostatnio musiałam sobie zapodać jeśli nie tea time to przynajmniej tea pause. A wszystko przez notkę Anny Marii o książce na temat urządzania staroświeckich fajfów. Jak to wygląda AM opisała tak dobrze, że mogę tylko odesłać do jej bloga. Na tle doniesień o tym co się obecnie w Albionie dzieje, można jeszcze bardziej zatęsknić za kojącym aromatem porządnie zaparzonej herbaty. Ręczę, że gdyby taka Pani Marple zamotała się w londyńskie rozruchy uliczne,  po dotarciu do St Mary Mead zdjęłaby kapelusz, umyła ręce i sięgnęła po imbryczek. Żeby utwierdzić się w tym przekonaniu złapałam za świeżo zakupiony kryminał Christie. A przedtem przygotowałam się należycie: wzięłam zaparzarkę, prawdziwą filiżankę i polski odpowiednik vintadzowych ciastek do herbaty, czyli leciutkie biszkopty z pomarańczowego pudelka.

Potem zabrałam się za tekst, wdychając jak najmocniej atmosferę starego angielskiego kryminału. Tutaj nawet morderstwo jest popełnione po ostatnim serwisie herbacianym w pociągu, dwie starsze panie planują rozwikłać zagadkę kryminalną po porządnej kolacji, a ich główna pomocnica, doskonała pomoc domowa, jest niedoszła matematyczką, która wolała wybrać karierę houskiperki od wątpliwie wynagradzanej posady naukowca. Kobieta ta zaskarbiła sobie zaufanie Pani Marple wprawnym upinaniem groszku w ogrodzie. No i proszę, nie doszłam jeszcze do 50 strony, a już spotkałam tyle retro smaczków. Nic dziwnego, że nie jestem w stanie zrozumieć tych, którzy twierdzą ze w kryminale najważniejszy jest suspens.

mowa  o:

12 uwag do wpisu “next to paeonies

  1. Ksiazki Agaty Christie to chyba jedyne kryminaly, ktore moge czytac. Pewnie wlasnie dzieki tym „retro-smaczkom.” W czasach licealnych przeczytalam z dziesiec razy jedna jej powiesc – „Hotel Bertram” – w ktorej herbata, swieze cieple pieczywo, wiejskie maslo i pelne dzemu paczki odgrywaly pewnie wieksza role niz pogon za morderca. Pewnie o niczym tak wtedy nie marzylam, jak o wizycie w staroswieckim angielskim hotelu😉

    P.S. Zdecydowanie wole ksiazki z panna Marple od tych z Herculesem Poirot.

  2. P.S.2. Tez czytam teraz londynska ksiazke, tez polecana przez Anne Marie – „Szkarlatny platek i bialy”, czyli nieprzyzwoicie wciagajaca demitologizacje epoki wikorianskiej.

  3. Biszkopty z Twojego zdjęcia to jeden ze smaków mojego dzieciństwa. Do czarnej, esencjonalnej herbaty – jak znalazł.
    Jak miło, że tradycja fajfów jest jeszcze niektórym znana. W ub. roku na wyjeździe grupowym zapytałam kiedyś po godz. 16.00, czy przewidziany jest fajf, ale nikt mnie zrozumiał;( Dziwne, bo grupa była zróżnicowana wiekowo, z przewagą osób wiekowych i na oko oczytanych.
    Zgadzam się, że kryminały warto czytać nie tylko dla fabuły, ale togo, co obok;) Dlatego np. bardzo mi się podobała seria o mniszce Pelagii Akunina. Klimaty odległe od Christie, ale herbata również obecna;) Natomiast znaczenie tego napoju dla Brytyjczyków wyjątkowo rzuciło mi się w oczy w „Rozważnej i romantycznej” z Thompson i Winslet. Herbatę serwowano w każdej kłopotliwej sytuacji;)
    Książka wspomniana przez Annę Marię jest po prostu BOSKA!

  4. Przy tak podanej herbacie nawet książka wydaje się nadmiarem atrakcji – zdjęcia jak zawsze bezbłędne!🙂

    Jak dla mnie to kryminały lady Agathy same w sobie działają jak orzeźwiająca porcja gorącej herbaty. Na skołatane nerwy i perturbacje dnia powszedniego trudno o lepsze antidotum. Miłego relaksu🙂

  5. katasia_k: Pani Marple jest moim ulubionym wytworem umysłu lady Agathy. Uwielbiam te cudne chwile gdy starsza pani przycinając róze w ogrodku rzowazuje najbardziej zawiłe zagadki kryminalne. O Bertram Hotel wlasnie niedawno mówiłam w komentarzach, ze bardzo dobrze wspominam. Zeby podniesc nastroj tajemniczosci powiem jeszcze ze wlasnie stwerdzilam tajemnicze zniknięcie tej ksiazki z mojej połki. Nie jestem w stanie jej odnalezc zupełnie jak Pani Marple zwłok uduszonej kobiety w 4.50 from Paddington😉
    maiooffka: dzieki za komplementy, filizanka dyga z wdziecznosci, a aparat pobłyskuje z satysfakcji soczewką😉. Choc nie wiem czy zamierzeniem Christie było łagodzenie nastrojow to faktem jest że jej kryminały tak wlasnie działają.

  6. Pewnie masz rację, że zupełnie nie było zamiarem pisarki koić. Raczej lubiła szokować i siać zamęt. A jednak zdołała odmalować Anglię taką, jakiej dzisiejszy czytelnik potrzebuje: z obowiązkową herbatą, różanym ogródkiem, wiecznymi problemami ze służbą, proszonymi podwieczorkami i domowymi wizytami zaprzyjaźnionych lekarzy. Wszystko w stylowej sepii i solidnych drewnianych ramach😉

  7. maiooffka: Wygląda na to ze Agatha jest godna miana Beatrix Potter dla doroslych. Ciekawe czy takie porównanie zmartwiloby ją, czy ucieszyło😉

  8. czytanki_anki: biszkopty to jeden z hitow PRL-u zywy do dzis😉. Gdyby nie wstret do słowa „kultowy” uzylabym go tutaj z pelna premedytacją.
    Mnie sie więszkosc angielskich powiesci kojarzy z filiżanka herbaty jako remedium na wszelkie problemy😉. Fajfy natomiast chyba jeszcze egzystuja w niektorych uzdrowiskach, ale nie jako mile spotkania nad filizanka herbaty i ciastkiem, tylko raczej jako potańcówki dla tych, którzy nie maja ochoty sie nie wyspac z powodu dancingu.

  9. Masz rację – w PL fajfy czasami kojarzy się z potańcówkami.
    Ja też nie lubię słowa „kultowy”. Zbyt często nadużywane.

  10. Aż mi się zachciało Christie i takiego biszkopta… Tylko on nawet nie ukrywa, że ma w sobie ten zakazany gluten! A Christie, cóż… na półce mam jeden egzemplarz (o tytule A.B.C.) Niestety tłumaczka też nie ukryła, że o polskiej składni i stylistyce ma marne pojęcie:/
    Ale Twój widzę oryginał? Lektura musi być smaczniejsza.

  11. czytanki anki: To ciekawe ten uraz do słow zbyt często uzywanych. Zupelnie jak unikanie wzorów i kolorów przez wszystkich noszonych😉
    czara: Moze gluten zakazany, ale Agatha chyba nie? Własnie uświadomiłas mi ze chyba nie zdarzyło mi sie czytac Christie w języku innym niz angielski, dlatego nie znam innych wersji i nie moge powiedziec czy sa gorsze czy lepsze. Natomiast przeglądałam polskie wydanie 4.50 z Paddington i na pierwszy rzut oka wydawało mi sie całkiem poprawne. Tyle że tłumaczem był pan, wiec pewnie to nie ta sama osoba o ktorej Ty wspominasz😉.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s