Dzień: 31 lipca 2011

zamiast parasola

 

 

Wakacje w połowie, choć jest tak, jakby lato się skończyło. Wszystko zalane deszczem,  tylko w kinach posucha. Snuje się od jednego zachlapanego okna do drugiego i zastanawiam się ile trzeba będzie czekać. Na nowego Allena w kinie, na Wycinkę Bernharda w empiku, na osuszenie balkonu do stanu umożliwiającego wystawienie fotela. W radiu tłucze się jazz, a we mnie satysfakcja, że przewidująco początkiem tygodnia myknęłam do biblioteki i sobie kilka nowych tomików przytaszczyłam. Teraz to przecież psa z kulawą nogą by się wygonić nie dało, nie mówiąc o czytelniku z siatą pełną książek.

I tak w ramach pluchowych rozrywek mogę sobie starannie ułożyć stosik na następne, pewnie równie mokre jak dzisiejszy, dni. A w nim czeka na mnie:

1.      4.50 from Paddington Christie, rezultat empikowej wyprzedaży książek obcojęzycznych. Wiadomo, że nie ma nic leszpego na nadmiar dżdżu niż porządny kryminał.

2.      The Naked Eye Yoko Tawada. Po przeczytaniu Fruwającej Duszy ciągle mam wielką chęć kontynuować znajomość z Yoko.

3.      Imigracje Kai Malanowskiej, choć w tym przypadku dochodzi do pewnego przekłamania, bo książkę już skończyłam i teraz czeka tylko na opis.

4.      Disobedience Naomi Alderman, za która bardzo serdecznie dziękuję Ani.

5.      Hazardzistka Hanny Bakuły, bo jak już wspomniałam na polskie mokre lato Hania, nawet jak już nie bania, jest jak ulał. 

6.      Korekty Jonathana Franzena, na które już od dawna ostrzyłam sobie pazury, zachęcana przez co bardziej oczytanych blogerów.

7.      Gruby Anglik Kingsley’a Amisa, bo ciągle pamiętam dziwaczna atmosferkę Starych diabłów.

8.      Ostatni Bal Hanny Bakuły, właśnie dzisiaj doczytany i dooglądany.

mowa o: