loose upper lid

Snobistyczne zachowanie Vity i Harolda było ukształtowane przez ich stare rodziny o dużych osiągnięciach dla kraju, prze ogromne majątki oraz kult przodków. Z tego tytułu patrzyli na sporą część społeczeństwa z góry, jako na ludzi pospolitych i bez większych osiągnięć.

Katarzyna Krzyżagórska – Pisarek „Życie wyższych sfer w Anglii”, Str 204

 Proszę Państwa, wuala, oto jest, oto ona: najbardziej wymęczona książka wakacji. Książka  najgorsza w całej swojej krasie, w ambicje niepoparte umiejętnościami autorki spowita, jaśnieje ponurym blaskiem zniesmaczenia w zakamarkach mojej pamięci, opatrzonych szyldem „przeczytane z ziewem na ustach”.

Okładkowa zajawka obiecywała mi wyprawę do „kopalni wiadomości o życiu wyższych sfer”. Kopalnia okazała się odkrywkowa, z wyeksploatowanymi zasobami, z możliwością dreptania jedynie po ziemi jałowej prawd powszechnie znanych i epifanii wielokrotnie użytych. Na darmo szukać tu żyły złota, czy choćby śladu błyskotliwych myśli. Po przejściu kilkudziesięciu stron spostrzegawczy czytelnik zauważy, że ma raczej do czynienia z wysypiskiem, na które wrzucono misz masz informacji na temat brytyjskich klas wyższych. Są  tu i strony z podręcznika historii Anglii, i całe szpalty gazet od Harper’s Bazaar poczynając na The Sunday Telegraph kończąc, jak i spore wypisy z poczciwej wikipedii oraz fragmenty biografii słynnych Brytyjczyków, z Winstonem Churchillem na czele.

Czyli dla każdego coś miłego, groch z kapustą, choć nie sadzę, żeby to była strawa odpowiednia dla upper class. Zgodnie z instrukcjami autorki aspirujący do niej powinni żywić się głównie truskawkami i szampanem, od czasu do czasu pogryzając (ale tylko rankiem) wędzonego śledzia. Reszty zaleceń nie przytaczam, bo raczej nie mamy szans na zakup dostojnego Manor House’a w celu uprawiania odpowiednio arystokratycznego trybu życia. Autorce prawie się udało, nawet córkę wysłała do ekskluzywnej Charterhouse (Książe Harry przecież wciąż jest do wzięcia) i zamieszkała w pełnym przeciągów i wilgoci wiekowym domu. Jestem przekonana, że w ogródku nie ma posadzonych żadnych petunii, a na jej podjeździe wdzięcznie chrzęści żwirek (kostka brukowa jest declase). I tylko dziwi, że przy tak pieczołowitym zwracaniu uwagi na szczegóły, autorka nie zadbała ani o poprawność stylistyczną swoich wywodów, ani o ich przyzwoitą korektę, ani o podanie na końcu książki listy użytych do jej napisania materiałów źródłowych. Ale przecież książę Karol i tak tego nie przeczyta. So why bother?

mowa o:

 

Advertisements

7 uwag do wpisu “loose upper lid

  1. Kiedy zobaczyłam tytuł, od razu chciałam zapisywać i biec do księgarni;) Na szczęście najpierw doczytałam do końca Twoją notkę:)

  2. padmo: Szkoda czasu i pieniedzy. Lepiej siegnac po jakies brytyjskie wydanie o tej tematyce.
    czara: Cytat wybrałam starannie, jako istotny dowód w sprawie 😉

  3. Agnes: Mowa o Vicie Sackwille-West, arystokratce i przyjaciólce V. Woolf (a moze i kochance). Panie przez wiele lat prowadzily korespondencje, którą można przeczytac w wydaniu ksiazkowym pt „Morświn w rózowym oknie”. Harold to oczywiście maż Vity.

  4. Hi buksy, nie zgadzam się z Tobą.
    Książka jest interesująca – nareszcie jakaś wartościowa lektura – a nie tylko te idiotyczne powieści ‚na lato’, od których uginają się półki polskich księgarni (do tego źle przetłumaczone z jęz. angielskiego).
    Oryginalna jest już sama teza postawiona przez autorkę – dlaczego brytyjska arystokracja przetrwała? Wnikliwa analiza i ciekawe uwagi, podparte osobistym doświadczeniem i lekturami poważnych historycznych książek, np. Cannadine’a – a nie … Harper’s Bazaar.

    Jak jesteś taka wszechwiedząca i ‚spostrzegawcza’, to dlaczego przekręciłaś nazwisko autorki?
    Przydałaby się porządna korekta. Voilà.
    Brit

  5. Brit: Zacznę od końca. Oczywiście, że przydałaby się porządna korekta każdemu, również i autorce tego bloga. W przypadku książki zawodowo (i jak się domyślam odpłatnie) dokonała jej Pani Barbara Kubala. W przypadku bloga można liczyć tylko na bystre oko i uwagi czytelników wolontariuszy. Zresztą uwagi te zawsze bardzo sobie cenię i chętnie z nich korzystam. Tobie też dziękuję za zauważenie błędnej pisowni nazwiska autorki. Dzięki Twojej spostrzegawczości błąd został poprawiony. A jeśli się już tak nawzajem korygujemy to pozwolisz ze tez zamieszcze kilka uwag dotyczacych Twojej wypoiwedzi:
    1.teza ma formę zdania twierdzącego, w związku z tym pytanie „Dlaczego brytyjska arystokracja przetrwała?” Nie może nią być.
    2.Uwag nie popiera się własnym doświadczeniem, co najwyżej spostrzeżenia.
    3. w książce też da się zauważyć błędy translatorskie, na przykład:
    film „The remains of the day” w Polsce nosił (bliższy wersji oryginalnej) tytuł „Okruchy dnia” a nie jak podaje autorka „U schyłku dnia” (str 189)
    Tłumaczenie tytułu książki „The rise of the Noveaux riches” Na „Wzrost nuworyszów” brzmi nie tylko pokracznie, ale i niepoprawnie (str 212)
    Przykłady można mnożyć ale ponieważ za wtórną korektę nie otrzymam raczej żadnego zadośćuczynienia finansowego, to sobie daruję .
    Nie wiem skąd wniosek, że uważam siebie za osobę wszechwiedzącą? Mnie właśnie często przeszkadza brak wiedzy na różne tematy. W przypadku omawianej książki bardzo mi brakowało informacji na temat tego z jakich źródeł korzystała autorka. Byłam skłonna napisać, że książka jest na poziomie średniej pracy magisterskiej, ale przecież żadna praca dyplomowa, nawet taka na trójkę nie zostałaby zaliczona bez załączonej bibliografii. Poza tym książka jest napisana bardzo niechlujnie, niestety podczas czytania zwracam uwagę na styl, a w tym przypadku jest on często niestrawny. Pozycja faktycznie jest „wartościowa”, a powiedziałbym nawet, że przewartościowana bo cena 39 złotych jest naprawdę zbyt wysoka zarówno, gdy weźmie się pod uwagę treść jak i formę tego wydania. Nie przeczę że można w niej znaleźć kilka interesujących faktów, ale ich opis jest wielokrotnie powtarzany do znudzenia. A jeśli interesuje Cię ta tematyka do tego stopnia, że nawet książkę Pani Kasi Krzyżagórskiej uznajesz za pozycje wybitną, to polecam „Przejrzeć Anglików” Kate Fox. Pozdrawiam i życzę lektur wspomagających wyrobienie smaku czytelniczego ;).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s