Dzień: 1 kwietnia 2011

taking a new step

Po długim i ciężkim namyśle podjęłam decyzje. Odpuszczam blog książkowy i zakładam szafiarkowy. A lepiej stylizatorski. Będę tam umieszczała zdjęcia moich najnowszych aranżacji odzieżowych ze szczegółowym opisem ich powstawania. Będę wam mówić co mnie inspiruje, zachwyca i w co się w związku z tym przyodziewam. Na zachętę zajawka pierwszego wpisu z nowego bloga:

 

 

 

  Nie trudno odgadnąć, że inspiracją mojej pierwszej notki była Alice. Zarówno Alice in czejn i dziens jak i ta co biegła za białym królikiem. Pamiętacie hasło: na moje uszy i bokobrody robi się okropnie późno? No właśnie, ciężko je wypowiedzieć nie łapiąc za łańcuszek od zegarka. Dlatego musiałam mieć ten właśnie zegareczek, żeby łapiąc się za głowę (bokobrodów na razie brak, bo nie modne) wspominać o zbyt szybkim mijaniu czasu. Do tego zamiast białego futerka lub falbaniastego fartuszka zdecydowałam się założyć koszule drwala. Nic nie poradzę, zakochałam się w jej męskich ramionach od pierwszego wejrzenia i nie mogłam już oprzeć się wołaniu weź mnie weź mnie niczym do ust czereśnie. Zresztą w czerwonym bardzo mi do twarzy. Żeby trochę przełamać te surową gamę wzorów i kolorów założyłam spódniczkę kusą, czarną i bufiastą. Z ćwieczkami, których nawet nie musiałam sama wbijać bo już od razu fabrycznie były w kieszonki nadziane!

 In English: I always liked the clock on a chain of the bunny from the Alice in the wonderland. When I saw it I bought it. But I didn’t want to look too much like from the tale, just like from the runway, so I put on checked shirt and a skirt. Very short skirt, which is hard to see in the picture, because I wanted to show you the outfit not my knees. Plus I am still hunting for the shoes, so I cant no show my foot as well. It is so difficult to have it all!

mowa o:

 

Reklamy