Dzień: 13 marca 2011

cóż, że bazi brak

 

 

Jakiś tam dzień tygodnia, siódma rano. Biegam po mieszkaniu gryząc kromkę chleba i szukając kluczy. W tle radio, a w radiu radosny głos słuchaczki. Z czym można dzwonić do radia o takiej porze? Nie z problemem, a z nowiną. Wiosna, mówi wesoło ta pani, wiosna już na pewno, bo właśnie przyleciały żurawie. Krążą, furkocą i śpiewają. No tak, pomyślałam, zbiegając po schodach, tego nie sprawdzę, czy przyleciały, miedzy bloki i tak nie zajrzą, a w ogóle to czy na pewno żuraw śpiewa?

Ten sam dzień tygodnia, piąta popołudniu. Wychodzę z poczty mrucząc, wiosna, na pewno wiosna, bo przyleciała do mnie książka! Nie jakaś tam zamówiona, ale zupełnie niespodziewana, zaobrączkowana kodem World Book Night. Jedna ze stada 40 000 fruwających po Wielkiej Brytanii 11 marca tego roku, kiedy to całe chmary książek szukały nowych opiekunów. Ta moja otarła się po drodze o jakieś niebezpieczeństwo, rozdarto jej opakowanie i wyraźnie skubnięto na czubku dzióbek, ale nie poddała się i z lekkim westchnieniem zsuwanej koperty usiadła w moich rękach.

Tak oto dzięki jednej z sympatycznych blogerek, dotarł do mnie kawałek angielskiej wiosny, wiosny czytelników, a również i skrawek Nocy Książek, wielkiej akcji promującej czytelnictwo w Zjednoczonym Królestwie. Oczywiście, że marzy mi się udział w takim przedsięwzięciu i u nas, marzyć zawsze można, prawda? Mogę sobie wymyślać jak to na krakowskim rynku, na wrocławskim rynku, nawet na Placu Zamkowym gromadzą się ludzie przytrzymujący brodami słupki książek, wyciągający z plecaków ciężkie tomy, przewracający niecierpliwie karki właśnie zdobytych lektur. Mogę w myślach przeglądać nazwy wydawnictw, nazwiska autorów, tworzyć listy tytułów. Mogę konstruować scenariusze potencjalnych imprez towarzyszących. Mogę wyobrażać sobie wystąpienia pisarzy, mowy wydawców, plakaty w witrynach księgarń.

Ale jedyne, co mogę zrobić naprawdę, to bardzo podziękować Maga-marze za przekazanie w ramach WBN  książki oraz mieć nadzieję, że kiedyś taka akcja wykiełkuje wiosną i na naszym gruncie.

mowa o:

Reklamy