Wielki nieład

 

 

Spełniając prośbę maioofki zdałam sobie sprawę nagle z tego, że wraz z pokazaniem moich półek dokonam znacznie istotniejszej odsłony. Otóż wszem i wobec ukaże mój największy najbardziej oszałamiający talent. Wiadomo, że ludzie zdolności maja rożne. Jedni piszą tak, że głowie czytającego tworzą się najdziwniejsze światy. Inni malują tak, że ma się ochotę wymienić istniejącą rzeczywistość na tę z obrazu. Zdarzają się i tacy, co śpiewają jakby mieli angaż do chórów anielskich. A cóż ja? Pisze jak widać, czyli z literówkami i rozmaitymi błędami, rysować umiem tylko koty i to w jednej pozycji, o śpiewaniu lepiej nie wspominać. Ale jest jedna rzecz, którą  potrafię robić jak mało kto: bałagan. Wpuśćcie mnie tylko za próg, a każdy z moich butów zostawi ślad na waszej wypolerowanej podłodze, z kieszeni wysypią mi się na dywan stare bilety MPK, z torebki wytrzepię puste pudelka po tik-takach, rękawiczki zostawię na stole, szalik owinę na oparciu fotela, sweter rzucę pod sofę, rozsypię cukier, stracę łyżeczkę, rozleję herbatę i zgubię długopis. To tylko repertuar podstawowy, który jest odpowiednio do okoliczności rozszerzany.

Tej mój niezwykły dar widać także po sposobie przechowywania i układania książek. Spójrzcie tylko na te nierówno stojące grzbiety, rozchełstane stosy, zawalone durnostojkami resztki powierzchni. Na dodatek nie ma w moim mieszkaniu takiego miejsca jak biblioteczka, książki rozłażą się wszędzie, brak ich jedynie w pralce, lodówce i piekarniku. Żeby nadać temu chaosowi przynajmniej pozory jakiegoś porządku, oprowadzę szanownych czytelników umownie nadając rożne nazwy kolejnym czytelniczym obszarom.

 

Pod hiszpańskim obżartuchem

Zacznijmy od początku, czyli wejścia. Tuż za przedpokojem wisi plakat reklamujący madryckie czekoladki, który trochę przekornie jest pamiątką z Barcelony. Pod nim stoi sobie biały regalik zapchany do granic możliwości. Tutaj mamy tzw strefę codzienną, gdzie znajdują się i zwykle czytadła, i książki kucharskie i rzeczy trochę ambitniejsze. Znalazł tu przystań pan Tatarkiewcz, a do niego dołączyło kilku kolegów po fachu. Z kolei dwie środkowe półki to kolekcja kolejnych roczników Elle Decoration, które skrupulatnie kolekcjonuję. Na pozostałych wszystkie książki tłoczą się w podwójnych rzędach, tak że sama mam czasem problemy z identyfikacją tytułów ukrytych w tyle. Ważna jest półka górna, bo to jest obszar tzw książek niemoich. W ten sposób, gdy nagle po roku lub dwóch  jakiś nieszczęśnik się ocknie i zażąda zwrotu swojej książki, nie muszę w panice przewalać wszystkich półek. Jak widać i w tym szaleństwie jest jakaś metoda ;).

 

Poletko Czarownicy

Potem mamy paradę Pingwinów których strzeże wiedźma przybyła z Zakopca. Panoszy się na tej półce od lat kilku. Miotłą trąca głównie angielskie paperbacki, większość z popularnego (i niedrogiego) wydawnictwa Penguin. Przyczyna ich zgromadzenia tutaj jest prozaiczna: te ikeowskie polki podobno są mało odporne i trudno znoszą większy ciężar.

Za czerwoną sową

Niżej znajduje się zbiór książek dużych i ciężkich, które spokojnie mogą stać na tej, wypełnionej też książkami, szafce. Są to głownie albumy z malarstwem i zdjęciami, słowniki oraz kilka książek zupełnie przypadkowych.

Kącik poezji

W drugim pokoju, tuz za drzwiami, są pokręcone półki z metalu i ratanu, na których zgromadziły się głównie tomiki i tomy poezji. Tutaj rozsiada się wszystko co dotyczy Sylvii Plath. Jest też kilka innych moich ulubienic, cenionych na tyle, że chcę mieć je blisko siebie i z dala od wzroku osób u mnie bywających. A nóż zechcieliby coś pożyczyć ;).

Przy potłuczonym aniele

Na tej sosnowej półce nad biurkiem przycupnął lekko stuknięty anioł. Kiedy posadziłam go koło książki Janion kobiecy duch inności przeraził go na tyle, że biedaczek rzucił się w dół na łeb na szyję, przez co uszkodził sobie cześć grzywki i palec u ręki. Teraz siedzi spokojnie, choć jak widać skrzydła ma ciągle gotowe do odlotu.

Chińska szkatułka

Ta chińska kolumbrynka mieści w porywach do czterech rzędów książek! To tutaj upycham wszystkie nowości, a z tylu różne książki przeczytane i dobrze wspominane. Niestety ten system ma swoje wady, bo ilekroć chce sięgnąć po jakąś dawną lekturę, muszę opróżniać po kolei każdy z rzędów. Choć mam w tym i przyjemność, bo czasem całkiem niespodziewanie napotykam coś, o czym nie pamiętałam i mogę dać w nura w długo nieodwiedzaną lekturę.

gromadnik przedsenny

Na tej malej powierzchni koło lóżka są książki najświeższe, jeszcze pachnące księgarnią, które koniecznie muszę przejrzeć. Oraz te które właśnie czytam, mam zamiar zacząć, bądź usiłuję skończyć.

 Myślę, że na razie tyle opowieści wystarczy. A gdyby się okazało, że jest ona zbyt pobieżna, to zapraszam do wskazania w komentarzach strefy książek o której chcielibyście/chciałybyście poczytać więcej. 

Oczywiście marzy mi się obejrzenie kolejnych biblioteczek, zbiorów i zbiorków książkowych, dlatego chciałabym poprosić o dołączenie do zabawy Chihiro, Nuttę, Maga-marę i Snoopiego. Mam nadzieję, że uda mi się Was namówić na pokazanie choćby kilku półek  🙂

Reklamy

23 uwagi do wpisu “Wielki nieład

  1. Dziękuję za zaproszenie, ale na razie nic nie pokażę. Chociażby z tego powodu, że mam teraz 2 miejsca zamieszkania i 2 różne biblioteczki, a żadna z nich mnie w pełni nie zadowala (np. w domu rodzinnym muszę układać książki w dwóch rzędach, jeden za drugim, co uważam za zbrodnię). Ale zastanowię się jeszcze i może w końcu pokażę obie biblioteczki? Pozdrawiam!

  2. Ha, widzę, że obie mamy The Quickening Maze;)))) I w ogóle podobne ciągoty.

    Do Izy – peek-a-boo ma moim zdaniem zawsze świetne zdjęcia. Pozostaje zazdrościć i próbować naśladować;)

  3. eee, po zapowiedzi, że wszędzie, myślałem, że stronę z coraz to nowymi zakamarkami będę rozwijał do popołudnia 😉 i nic na parapecie! ;]

  4. snoopy: tez uważam, że stawianie ksiazek na półkach w jednym rzędzie jest najlepszym rozwiazaniem, niestety dla mnie narazie niewykonalnym. Z całego serca popieram pomysl pokazania obu biblioteczek 🙂
    iza: To efekt wielu prób i błedów, miło że Ci sie spodobał 😉
    czytanki anki: The Quickiening Maze to kolejny efekt blgowych znajomości: prezent od Maga-mary. ciągle nie mogę sie do niego zabrac, i tak patrze jak stuka niecierpliwie w szybkę domagając sie przeczytania. A Ty juz masz lekture za sobą?
    A tak w ogole to wydaje mi sie, że nie po raz pierwszy ujawnia sie podobieństwo naszych gustów czytelniczych 🙂
    foma: wszedzie gdzie można, musi byc troche przestrzeni na inne akcesoria bałaganiarza ;). I kto mowi, że na parapecie nic nie ma. Sa różności, na przyklad gazety i papierzyska, książkom jednak zafundowalam zaciszniejsze miejsca 😉
    zosik: Myślę, że u Ciebie to dopiero byłoby na co patrzec! Nie proponowalam wczesniej, bo jakoś mocno zniknęłaś z blogosfery, ale moze teraz,w ramach cameback’u, pokażesz swoje zasoby? Gorąco namawiam 🙂

  5. O, sfotografowałaś mój stolik nocny?;) Mam identyczną kupkę i identyczne dla niej tło;)
    Bardzo malowniczy ten Twój bałagan, a mojej córce to chyba nie dorastasz do pięt;) Ona zrobi bałagan nawet jak nie ma nic pod ręką;)

  6. padma: Serio? uwielbiam te mebelki z postarzanej sosny. Mam nadzieje, że bede miala niedługo okazje sie przekonac o podobienstwie zagladajac na Twojego bloga, Widzialam że tez bylas zaproszona do udzialu w pokazach :).
    Córka może jeszcze z tego wyrosnac, u mnie już takiej szansy nie ma 😉

  7. zosik: e tam, nie kryguj sie na pewno bedzie ciekawie 😉
    giera: Komiksy ograniczają sie do przycupnietych w kącie Tytusow Romkow i Atomkow. Poezja nie cała sie w kadrze zmieściła ;). Ale z uwagi na wszechobecny bajzelek nie jest to poezja czysta, sporo prozy sie do niej zaplątało, czasem zupełnie niepokrewnej ;). Twoje półki to tez bym sobie poogladala, te ze zbiorami poezji zwłaszcza, ehh.

  8. Teraz przypadkiem (nie wierzę w przypadki) trafiłam na ten blog, już wiem, ze nie odpuszczę, nie opuszczę…Ja też myślałam o ukazaniu swoich półek, ale to takie wpuszczenie do najskrytszego pokoju…Dziękuję, że wpuściłaś mnie:
    Jakie (czyje) biografię czytasz?
    Czytasz lit. gender (Janion-stąd pytanie)
    Miło widzieć „swoje” książki na czyjeś półce…:D

  9. Jak miło obejrzeć taki artystyczny nieład i rewelacyjny dobór książek (ehm, tu chyba sama siebie też lekko łechcę, bo z radością dostrzegłam parę tych samych tytułów). A co to za książka na ostatnim zdjęciu, w czerwonej twardej okładce i obwolucie (nie ta pod „Nostalgią”), ale kilka książek niżej?
    Przyłączę się do zabawy, oczywiście, dziękuję za zaproszenie 🙂
    Aha – i podoba mi się ogromnie Twój chiński skarb, skąd go wytrzasnęłaś?

  10. The Quickening Maze wciąż przede mną, także dosłownie, bo od roku leży na ławie w zasięgu ręki – to chyba skutek przyciągającej uwagę okładki;)
    Przyglądam się Konstelacjom Mitchella i niepokoi mnie ich objętość. Mam wersję oryginalną, ale jest znacznie cieńsza. Hm.
    A czy czerwone szpiczaste cudo koło szyszki ma swoją nazwę? I skąd pochodzi? Urocze;)

  11. Powinnam podziwiać książki, jestem tego świadoma, tego się przecież domagałam – ale te zdjęcia! Oglądam jak albumowe kawałki sztuki, ciesząc się barwami i światłem. Każde z nich możesz spokojnie wykorzystać do nagłówka blogowego (jeśli zechcesz sobie takowy sprawić), każde wywołuje moje westchnienia. Przeniosłaś całą zabawę na nowy poziom – artystyczny.

    I wciąż wracam do czerwonej sowy – gdzie taką upolowałaś? 🙂

    PS. Jeśli propozycja rozszerzenia pokazu jest poważna, to ja się domagam jej spełnienia! Więcej zdjęć proszę!

  12. Ultima: Witaj:). Wiesz kiedys zagladalam na forum o wystroju wnetrz i tam to ludzie dopiero pokazywali wszystko co w domu mieli! Po takiej zaprawie opublikowanie zdjec paru moich polek nie wydalo mi sie jakimś naruszeniem intymnosci ;). Mam nadziejeze ze odpowiedzi na reszte pytan uda Ci sie znalezc w zakladkach i linkach 🙂
    Dabarai: To sie nazywa sokole oko!
    Chihiro: Dobór ksiazek jest w pewnym stopniu i za twoim udzialem, bo kilka razy przy zakupie kierowalam sie twoimi opiniami :). Kisazka ktorej tytulu nie mozesz zobaczyc to chyba Dziwnologia Wissemena. Chinski gracik kupiałam w lokalnym sklepie meblowym mialam ochote na wiecej,a le zanim zebralam mysli i fundusze znikly. Znajoma ma w tej chinszczyznie cala sypialnie i to dopiero wygląda!
    Z niecierpliwoscią bede czekac na opowiesc o Twoich zasobach 🙂
    czytanki anki: Konstelacje tez czekaja na swoja kolejke, ehhh. A o „cudzie” pisze w nastepnej notce 😉
    maiooffka: mówisz i masz 😉
    Anges: Miło mi 🙂
    Lilithin: Dzieki za dobre slowo, ciesze sie że wreszcie wróciłas 🙂

  13. Pochlebiasz mi tym wyborem, aż się zarumieniłam 🙂
    Chiński „gracik” jest cudowny. Nie mam prawie żadnych własnych mebli, ale robię w głowie listę, co chcę i skąd. W Indiach odwiedziliśmy kiedyś cudowny sklep z antycznymi meblami (i całkiem tanie były, nie licząc rzecz jasna przesyłki), nie miałabym nic przeciwko całemu mieszkaniu umeblowanemu w tamtejsze skarby. Niedaleko mojego domu jest też sklep filipiński, gdzie mają boską komodę, dokładnie taką, jaką bym chciała (tylko nie ma jej gdzie postawić i na razie wolimy nie gromadzić mebli). Do Azji ciągnie mnie, jak widać, także meblowo i „gadżetowo”, bo lubię różne etniczne drobiazgi.

  14. chihiro: u mnie tez raczej miejsca (i funduszy) brak na nabranie rozpędu z dekoratorstwem, w sklepach glownie straszaki, dlatego wlasnie od dawna kupuje to Elle Decoration zeby przynajmniej w ten sposob nacieszyc oko. Ale i u tej znajomej gdzie stoi ta własnie „moja” chinska sypialnia jest taka mieszanka troche nowoczesnie troche ezgotyki, jakies niesamowicie dekoracyjne cacka orientalne wymieszane z prostymi meblami i to bardzo dobrze wyglada. Do tego niezle obrazy na scianach, ale to juz droga zabawa ;).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s