wyprawka

 

Ostatnio obchodzę swoje mieszkanie ostrożnie, bokiem, żeby niczego nie strącić. Mam tyle uników do wykonania! Muszę przemknąć się do kuchni tak, żeby nie zrzucić z regału książek i kalendarza. Druga droga też jest utrudniona, tam chyli się ku upadkowi choinka, ledwo trzymająca na sobie bańki i igły. Nie chce mi się jej rozbierać, odwlekam ten moment jak najdłużej, tak jakbym mogła w ten sposób przeciągnąć w czasie trwanie dziecinnej zabawy w prezenty i zaświecanie lampek.Pocieszam się, że sporo jest takich jak ja, jeszcze tu i ówdzie wiszą na bramkach i oknach światełka, nie mówiąc o ulicach i placach , które doprawdy tego roku wyglądają jak wiecznie otwarte wesołe miasteczka. No i bardzo dobrze, i oby jak najdłużej. Potem zostanie tylko nijakość kończącej się zimy i resztki igieł pod kanapą. I tu skrycie wyznam, że zawsze sprawia mi radość znajdowanie w kącie kilku wyschniętych igiełek gdzieś w środku lipca czy początkiem września. Nie złości mnie to absolutnie, wywołuje uśmiech i myśl, że oto choinka uprawia ze mną zabawę w chowanego, i jak zwykle wygrywa.

Nie tylko z chowaniem świątecznych ozdób sobie nie radzę, nie tylko one tworzą tor przeszkód na mojej domowej trasie. Wszędzie piętrzą się usypane górki książek, dostanych czy kupionych mniej lub bardziej okazyjnie. Może i tworzą bałagan, ale są taką miłą obietnicą kolejnych chwil spędzanych na czytaniu. Na dodatek całkiem sporą obietnicą. Jej rozmiar dotarł od mnie dopiero, kiedy usiłowałam utworzyć jeden książkowy stos, prezentujący to,  z czym wchodzę w Nowy Rok. Wyszło tak:

Znajdują się tam:

1.”Francuska Powieść” Fredericka Beigbedera, którego zaczęłam cenić po przeczytaniu „29,99”

2. „Zrób sobie raj” Mariusza Szczygła, bo poczytanie o tym, że niektórzy żyją bez nurzania wszystkiego w religijności, może być doświadczeniem doprawdy odświeżającym

3. „Dług” Margaret Atwood, czyli coś na czas kryzysu

4. „Wieśniak Paryski” Louisa Aragon, czyli kontynuuję romans z surrealizmem

5. „Uwikłane” Anity Brookner, które niedługo opiszę 

6. „A Whistling Woman” A.S. Byatt, to kolejna cześć trylogii, którą zamierzam rozczytać w najbliższym czasie

7. „Książka dla Manuela” Cortazara, bo jak mówiłam, kupuję wszystko tego autora jak leci

8. ”Klara i półmrok” Jose Carlosa Somozy oraz

9. „Lato” Coetzee, obydwie dostane na specjalne choinkowe zamówienie

10. „Władaj Brytanio” Dapne de Maurier, mistrzyni suspensu pisząca o tym jak Stany Zjednoczone zawładnęły Anglią, takiej wizji nie mogłam się oprzeć

11. „Kobiety, które igrały z bogami”, tym razem podchoinkowa, świetna zresztą, niespodzianka 

12. „Passions of the mind” A.S. Byatt, czyli zbiór esejów jednej z moich ulubionych autorek

13. „Wyspa” Eustachego Rylskiego, wzięta „na próbę’ z biblioteki

14. Biografia Mariny Cwietajewej, też ostatnio pożyczona

15. „Rozmowy w tańcu” Agnieszki Osieckiej, przypadkiem znalezione w bibliotece

16. „Różowe gołębie i złote nietoperze” Geralda Durrell, dla podniesienia zimowego nastroju

17. „Znaki na papierze” Zbigniewa Herberta, przepiękne wydanie, zawierające szkice nie tylko poetyckie

18. „The True Deceiver” Tove Jansson, tym razem powieść dla dorosłych mojej ulubienicy

19. „Fruwajaca dusza” Yoko Tawada, której nie potrafię po przeczytaniu opisać

20. „Fair Play” Tove Jansson, zbiór całkiem udanych opowiadań

21. „Balladyny i romanse” Ignacego Karpowicza, o których już wspominałam

22. „Czytadła, gawędy o lekturach” Agnieszki Osieckiej, o których notka niebawem

23. „Kot Alchemika” Waltera Moersa, czyli szykuję powrót do Camonii

24. „Babel Tower” A.S. Byatt, żeby trylogia była w komplecie

Advertisements

15 uwag do wpisu “wyprawka

  1. Piękny stosik. Czytałem z niego tylko „Lato”, które polecam. W najbliższym czasie zabieram się za Szczygła (choć z nieco innych powodów, niż Ty).

    Bardzo zaciekawiła mnie A. S. Byatt. Dziś właśnie skończyłem czytać „Opętanie”, które szalenie mi się podobało, wchodzę na Twojego bloga, a tu aż trzy tytuły tej autorki. Zaintrygowały mnie zwłaszcza jej eseje, jako że uwielbiam ten gatunek. Coś mi się wydaje, że to kolejna pozycja w coraz bardziej rozrastającej się liście zakupów książkowych, jakie zamierzam zrobić już niedługo w Londynie.

    Ciekawi mnie też Twoja opinia o „Balladynach i romansach”. Wiele ostatnio dobrego słychać o tej powieści (czego ukoronowaniem paszport „Polityki”). Może za to też się kiedyś zabiorę?

    I jeszcze jedno: skąd Ty do licha wytrzasnęłaś te książki kochanej Tove?

  2. Snoopy: Cieszy mnie, że Ci sie podobalo Opętanie, to chyba najlepsza rzecz jaka Byatt napsiala, choc ostatnio siegnelam po jej bajki i niektore sa swietne. Eseje jeszcze nietkniete, tylko zerkajac na spis tresci moge Ci powiedziec, ze Byatt pisze w nich miedzy innymi o George Eliot, Van Goghu i listach Sylvii Plath. zarowno całą Byatt jak i Tove ściągnełam przez empik, mieli w grudniu dwa razy spore promocje, wiec skorzystalam :). O Balladynach i romansach bardzo fajnie pisal (jak wspominalam juz kiedys w notce) readeatslip tutaj:
    http://readeatslip.wordpress.com/2010/11/04/balladyny-i-romanse-ignacy-karpowicz-recenzja/
    Sama jeszcze ksiazki nie czytalam, tylko przeglądałam i zapowiada sie na spora dawkę niepohamowanej fantazji. Obym sie nie myliła 🙂

  3. Patrzę i mam wyrzuty sumienia, bo cykl Byatt leżakuje na moich półkach już od 3 lat;( Odkładam na wakacje i zawsze coś wtedy ciekawego się pojawia. A okładka do The Babel Tower jest moją ulubioną, okładka wszechczasów po prostu;)
    Najbardziej zainteresował mnie z tej hałdy (świetne określenie Agnes;)) Aragon. Nic nie czytałam, a w domu rodzinnym jest kilka pożółkłych tomów, które zawsze na mnie przy ścieraniu kurzu spoglądały;) Ale „Wieśniaka…” tam raczej nie ma.
    Bardzo mi się Twój zbiór podoba, na pewno coś mnie zainspiruje po Twoich recenzjach, już to czuję;)

  4. Och! I Ach! 🙂 Udało mi się od świąt omijać wszelkie księgarnie i antykwariaty, ale „Kobiety, które igrały z bogami” mnie złamały. Chcę taką książkę, i to teraz zaraz już! Może chwilkę jeszcze wytrzymam do Twojej recenzji? Nie wiem na jak długo sił starczy 🙂

    A cykl Byatt to nie tetralogia czasem? Drugi tom to „Still Life” z tego co kojarzę, a Twoje to trzeci i czwarty. I zazdroszczę, że możesz ją czytać w oryginale. Mam zamiar w tym roku porwać się na coś po angielsku, ale to z pewnością nie będzie Byatt, za trudna dla mnie 😦 Szanse na wydanie jej po polsku również nie wydają się wielkie. Będę „Opętanie” męczyć do śmierci pewnie 😉

    Aragona mam cykl „Świat rzeczywisty” (albo jakoś tak to brzmiało), ale nie wiedziałam że to surrealizm. Będę wyczekiwać Twoich wrażeń, bo same wydania giną na półce przy kolorowszych okładkach zawsze. Potrzebuję inspiracji 😉

    Ta biografia Cwietajewy (? dobrze odmieniam?) to „Wieczna buntownica”? Czy jeszcze coś innego? Z chęcią bym przeczytała cokolwiek tak po prawdzie. Nie wiedziałam, że wydano u nas teksty o niej samej, więc i tak dzięki za trop.

    I jeszcze te „Czytadła” Osieckiej – trochę mnie dręczysz takimi rarytasami 😛

    Jak zawsze różnorodnie i nieszablonowo u Ciebie. Owocnej lektury życzę i czekam na notki.

  5. Agnes: czuje sie trochę jak ten osiolek, co mu dano i owies i siano i jeszcze kilkanaście innych przysmaków 😉
    czytanki anki: tez nie wiem kiedy sie za Byatt zabiore, pierwsza częśc czeka juz jakis rok i nic. Louis Aragon moze byc ciezki w czytaniu, ale spróbowac można, zwłaszcza kiedy juz jest w domowej biblioteczce lub wypożyczalni 😉
    maiooffka: masz racje! Dzieki, że mi to uświadomiłaś, będę musiala w takim razie zamowic brakujaca czesc. Aragon był założycielem surrealizmu, na Wieśniaka paryskiego mialam ochote od przeczytania „ostatnich nocy paryskich”, o ktorych pisalam tutaj :
    https://buksy.wordpress.com/category/calkowite-zymslenia/philippe-soupault-ostatnie-noce-paryskie/
    Biografia Cwietajewej to wlasnie Wieczna Buntownica Henri’ego Troyat, przypadkiem znaleziona w bibliotece, wydanie „Twojego Stylu’ z 2004 roku. Kobiety ktore igraly z bogami czyta sie swietnie, zreszta jesli darzylas tak jak ja zainteresowaniem biografie niezwyklych kobiet publikowane w WO, to na pewno ksiazka by Ci sie spodobala. Czytadla opisze juz niedlugo, wiec teraz nic o nich nie powiem 🙂
    czara; Dzien dobry, a właściwie dobry wieczor :). Zamieszkac możesz, prosze bardzo, tylko biblioteki jako osobnego pomieszczenia nie posiadam, ostrzegam. Za to całe mieszkanie coraz bardziej ją przypomina 😉
    joanna_malicka: tak mi sie wydawalo po przeczytaniu zajawki na okładce, że to może byc cos dla mnie 🙂

  6. zapomnialam dodac: „Lato” Coetzee jest niezle. O wiele bardziej jednak podobala mi sie „Elizabeth Costello” i „Diary of a Bad Year”. Za to „The Master of Petersburg” jest absolutnie genialny.

    Stosik masz naprawde fantastyczny. Tylko wykombinowac jakies zwolnienie z pracy i czytac, czytac, czytac… 😉

  7. maga-mara: czytałam „młodosc’, ktora chyba jest jedna z czesci tego pseudobiograficznego cyklu, dlatego nabralam ochote na „Lato”. „Elizabeth Costello zaczęłam czytac, ale wymieklam przy opisach ubojni dla zwierzat (czytałam zaraz przed snem). Moze jednak do niej powrócę, tym razem traktując jako lekturę wyłącznie dzienną ;).

  8. buksy, nawet jak ugrzęźnie przy losowaniu, to będziesz miała co czytać przy czekaniu na interwencję medyczno-garncarską ;]

  9. foma: najpierw ugrzeznę przy losowaniu, potem przy wybieraniu. Zewsząd czycha niebezpieczenstwo 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s