a nice cup of everything

If the books I have read have helped to form me, then probably nobody else who ever lived has read exactly the same books, all the same books and only the same books, as me. So just as my genes and the soul within me make me uniquely me, so I am the unique sum of the books I have read. I am literary DNA.

 Jeśli książki które czytałam pomogły mnie ukształtować, to zapewne nie ma nikogo, kto w swoim życiu przeczytał dokładnie te same książki, wszystkie i tylko te, które ja przeczytałam. Tak jak moje geny i dusza tworzą tą jedyną i wyłączną mnie, tak samo stanowię unikalny zbiór książek, które przeczytałam. Jestem literackim DNA. (tłum. własne)

Susan Hill, „Howards End is on the Landing” str 202

 Tak mogłoby być na popołudniówce u angielskiej znajomej. Przysiadam w fotelu upstrzonym wzorami Laury Ashley, zagryzam jakieś scones i powoli rozpuszczając na  języku smak herbaty z mlekiem wsłuchuję się w opowieści o ludziach, których kompletnie nie znam. Ale kiwam przy tym głową z uśmiechem. Bo rozmówczyni jest urocza, a opowiadane przez nią historyjki całkiem interesujące. Od czasu do czasu wybąkuje nieśmiało ach, to ta. Brookner mignęła mi kiedyś, owszem, Fitzgerald to całkiem ciekawa postać, Nancy Mitford spotkałam raz i to strasznie dawno temu, a ten Chatwin faktycznie wygląda na obieżyświata. Tak sobie cicho podgadywałam, biegając wzrokiem po opowieści Susan Hill.

Do napisania której pretekstem było złożenie przez autorkę obietnicy, że przez rok będzie czytała tylko te tytuły, które ma już w domu. A że dom jest obszerny i ma wiele zakamarków, z których każdy wypełniony jest regałami pełnymi książek, akcja toczy się wartko. Przeglądanie domowych zapasów staje się impulsem do wspomnień o lekturach dawnych i dawniejszych, pisarzach znanych dobrze lub tylko z widzenia, ale z reguły brytyjskich. I to właśnie było jedną z wad tej książki. Autorka rzadko wychyla z niej nos poza własne, angielskie podwórko, w związku z czym na próżno szukać w niej wzmianek o literaturze światowej. Pewnym zadośćuczynieniem jest za to wielość tematów dotyczących czytania. Od E- bookow po biblię i książki dla dzieci, od Woolf po Szekspira, Hill porusza każde chyba zagadnienie mogące zainteresować osobę czytającą na co dzień. Wszystko napisane prostym, potocznym, ale żywym językiem, bez popadania w głębokie analizy literackie, za to okraszone ploteczkami, których na próżno można szukać w biografii niejednego z wymienianych w książce pisarzy.

Kolejna zaletą tej książki jest to, że już same tytuły jej rozdziałów mogą stać się źródłem niekończącej inspiracji dla każdego książkowego blogera. Jednak nie wiem czy to ta różnorodność, czy brak znajomości wielu przytaczanych nazwisk i tytułów, coś sprawiło, że treść tej książki przepłynęła przez moja świadomość zbyt wartko, ledwie zostawiając mi w  pamięci osad jakiś informacji. Dlatego z westchnieniem ulgi powitałam spis czterdziestu książek dla Susan Hill najcenniejszych, podany na końcu jak wyjątkowo wykwintny i godzien zapamiętania deser.

mowa o:

Advertisements

17 uwag do wpisu “a nice cup of everything

  1. Ależ brzmi apetycznie! Póki co w oryginalne jedynie dostępne, prawda?

    I ten pomysł na czytanie wyłącznie własnych zbiorów, przez rok – genialny, w swojej prostocie, a nawet wskazany 😉 Zachwycam się taką ideą (i wprowadzeniem jej w życie u siebie) i równocześnie już sprawdzam, gdzie by ten tytuł nabyć. Obłęd :))

  2. maiooffka: nic nie slyszałam, żeby jakies wydawnictwo miało w planach te ksiazke. Moja kupilam jak tylko ukazal sie paperback w http://www.bookcity.pl Pomysl świetny ale chyba nie dalabym rady go zrealizowac, za slaba wole mam albo za male zbiory własne ;). A swoja droga ciekawi mnie, czy ksiazka w ogóle pokaze sie na naszym rynku, dobor opisanych w niej lektur lekko (choc pewnie niezamierzenie) trąci ksenofobia i ide o zaklad ze wiekszosc polskich czytelnikow pewnie po raz pierwszy dowiedziałaby sie z niej o istnieniu niektórych brytyjskich autorow i tytułow. Z drugiej strony taki Ex Libris Fadiman uwazam za znacznie gorszy, a cieszy sie przeciez powodzeniem wsrod polskich czytelnikow.

  3. Przychylam się do opinii maiooffki, że akcja czytania książek wyłącznie z domowej biblioteczki jest świetna. Niekoniecznie przez rok, ale np. kwartał lub 2 miesiące? Od jakiegoś czasu myślałam o podobnym „odwyku”;)
    ‚Ex Libris’ nie jest zły, ale na pewne pomysły trzeba przymknąć oko;)
    A mogłabyś podać kilka nazwisk z listy Hill?

  4. Z moich bardzo pobieżnych wyliczeń mam zapas książek, i to tych nieczytanych jeszcze nigdy (a z tego co rozumiem, to Hill wracała także do tych ważnych i lubianych czyli przeczytanych już wcześniej?), na kilka następnych lat, więc materiału by mi nie zabrakło na pewno przy takiej akcji. Ale silna wola to już poważniejszy problem – wakacje to raptem dwa miesiące, a i tak nie zdołałam się powstrzymać. Jednak pomysł naprawdę do mnie przemawia: oszczędności i miejsce na następne tytuły (dzięki usuwaniu przeczytanych i nielubianych) by dzięki temu człowiek zyskał. Można by spróbować chociaż… Może jakaś akcja grupowa?? ;))

    Też miałam poprosić o jakieś tytuły z Listy 🙂 Co jest dla Hill ważne?

  5. Świetną okładkę ma ta książka, ale ja się obawiałam czegoś w rodzaju Fadiman, która mnie w ogóle nie zachwyciła. Widzę, że chyba obawy niesłuszne.

  6. czytanki anki i maiooffka: To dopiero byłoby wyzwanie! Ale realizację widze w ciemnych barwach, nawet jesli zamiast roku postanowienie miałoby trwac miesiąc 😉
    Lista 40 zawiera m.in.: Middlemarch G.Eliot, The Ballad of the sad cafe C.McCullers, The way we live now Trollope, The Blue Flower P.Fitzgerald, The House of Mirth E.Wharton, The Bell Iris Murdoch, The Big sleep R. Chandler, Halfway to Heaven R.B. Lockhart, Amongst Women J.McGahern. Oprocz tego jest Dostojewski, Dickens, Tove Jansson(sic!), Chatwin, Hardy, Henry James, Chaucer, Graham Green i inni ;).
    Lilithin: Okładka mnie zmylila, bo wydawalo mi sie przyjdzie do mnie olbrzymie tomisko, a tymczasem ksiazka liczy niewiele ponad 200 stron. Przez Fadiman nie przebrnęlam, Hill mialam czytac tylko w wannie ale potem ciagnelam ja i na sofe i na fotel, i bez trudu doczytalam do konca ;).

  7. Coraz bardziej czuję się zachęcona do przeczytania książek własnych;) Może w listopadzie spróbuję;)
    Nazwiska z listy z wyjątkiem R.B.Lockhart znajome, dość ciekawy wachlarz;)

  8. Ciekawe, ze ta ksiazka zbiera bardzo dobre recenzje wsrod polskich czytelnikow, ale wsrod angielskich – niekoniecznie. I krytycy literaccy tez jej zanadto nie chwala. Moze na polskich rynku brakuje ksiazek o ksiazkach i lapczywie chlonie sie wszystko, a na rynku tutejszym tych ksiazek jest zatrzesienie?
    Pomysl, by czytac ksiazki tylko z wlasnej biblioteczki nie jest pomyslem Susan Hill, pare osob przed nia juz napisalo ksiazki ze swoich doswiadczen. Ja bym na swoim regale, nie kupujac nic nowego, znalazla lektury na przynajmniej najblizsze piec lat. Ale jak to, nic nie kupowac przez tyle czasu? Kiedy ja z domu nie potrafie niemal wyjsc, nie wrociwszy z nowa ksiazka! Wczoraj znow mi dwie przybyly, a wyszlam tylko po warzywa i owoce na rynek…

  9. czytanki anki: w takim razie trzymam kciuki zeby sie udalo. No i licze na jakies sprawozdanie na blogu 🙂
    Chihiro: Ksiazka faktycznie raczej arcydzielem nie jest, ale masz racje ze na naszym rynku ksiazek o ksiazkach, zwłaszcza rodzimych pisarzy, jak na lekarstwo. Kiedys byly lektury nadoobowiązkowe Szymborskiej, ale od tego czasu nic. A przeciez taki rodzaj ksiazki moze napisac kazdy pisarz. No chyba, że czyta tylko siebie 😉
    U mnie realizacja akcji „reading from home” mogłaby trwac jakis tydzien. Potem na pewno spotkałabym cos co nieodzownie musiałabym kupic 😉

  10. To, ze Fadiman nie przypadla Brytyjczykom do gustu, nie oznacza, ze ksiazka jest zla. Z pewnoscia niektore rzeczy opisywane przez Amerykanke moga wydawac sie w UK herezja, albo barbarzynstwem, ale w koncu Brytyjczycy maja zupelnie inna kulture, jesli idzie o ksiazki. Ex libris swoje wady, ale nie przesadzajmy – nie jest zly. Do tego warto czytać go z przymrużeniem oka;) Poza tym mial dobra promocje przy drugim wydaniu, poprzednio – raczej nikla.
    A w PL rzeczywiscie malo jest ksiazek o ksiazkach, w zasadzie na mysl przychodza mi tylko wywiady Łopienksiej (o czytaniu) ze zanymi osobami. Sa jeszcze eseje Po sniadaniu Rylskiego, choc to zupelnie inny gatunek. Moze faktycznie za malo czytamy, zeby takie ksiazki w ogole powstawaly? ;))))

  11. Aniu, nie, nie Fadiman nie przypadla do gustu Brytyjczykom (tutaj ksiazki Fadiman bardzo dobrze sie sprzedawaly i sprzedaja i maja swietne recenzje), ale ksiazka Susan Hill.
    Mnie sie i „Ex libris” bardzo podobal i podoba mi sie czytane obecnie „At large and at small”.

  12. Uspokoiłaś mnie, dzięki;)
    Książki Hill nie czytałam, ale czemu Brytyjczykom się nie podobała? Wyczytałam w kilku opiniach, że autorka cokolwiek się snobuje;)

  13. Chihiro: Ex libris wydał mi sie nieco wymuszony, a najbardziej irytowało mnie bijace z kazdego rozdziału przekonanie autorki o doskonałosci jej czytelniczego bytowania. Poza tym Pani F. wydaje sie byc jedna z tych nużących kobiet, ktore niemal kazda wypowiedz zaczynaja kwestią „bo mój mąż…”, po ktorej nastepuje istny panegiryk na temat nadzwyczajnych cech rzeczonego. Czlowiek czyta i mruczy pod nosem ” no ale miało byc o ksiązkach…”
    czytanki anki: Cos w tej opinii na temat snobowania sie pani H. jest. Wydaje się, że z wielką satysfakcją rzuca nazwiskiem takiego czy innego pisarza, napomykajac przy tym w jakich okolicznosciach go spotkala. Z ksiazek wysypują jej sie listy od znanych autorow, w wieku nastu lat otarła sie o Eliota, zasiadała w takim czy innym jury z kilkoma sławami. Wyglada na to, że jedynie z Virignią Woolf nie udalo jej sie zakolegowac, bo pech sprawił, że ta zmarla przedwczesnie 😉

  14. Aniu, przyznam szczerze, ze nie pamietam, czemu krytycy nie byli zachwyceni „Howards End is on the landing”. Gdy jakas ksiazka srednio mnie interesuje, a zdarzy mi sie przeczytac jej recenzje, pamietam tylko ogolna opinie: „warto czytac”, „nie warto”. Tutaj bylo raczej „nie warto”, a uzasadnienie wyrzucilam z pamieci.

    Buksy, wlasnie skonczylam czytac „At large nd at small” i tam o mezu pani Fadiman jest zaskakujaco niewiele. Ale to tez nie jest ksiazka o ksiazkach, przynajmniej sprytnie cytaty i informacje ksiazowe sa przemycone, ze calosc nie sprawia wrazenia bycia o ksiazkach. Snobizmu u niej nie widze, po prostu mam wrazenie, ze pani F. jest lekko niedzisiejsza, ze dobrze odnajduje sie wsrod nazwisk literatow pokrytych kurzem, a nie swiatku literackim bardzo wspolczesnym, nie pamietam, by wspomniala o kimkolwiek, kto jeszcze zyje, albo zmarl pozniej niz 10 lat temu.

  15. Chihiro: Faktycznie Pani F jest nieco poza dniem dzisiejszym. Pamietam jej zachwyty nad Moby Dickiem, ksiazką, ktorej nawet za ciezkie pieniadze bym nie przeczytała (jakims cudem za dyplom filologa nie musiałam ;))

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s