na rykowisku

Padma niedawno pisała o literaturze „komfortowej”, mnie przyszła do głowy notka o lekturze  katarowej. Nie żartuję,  już drugi rok zachodzi w moim czytelniczym życiu pewna prawidłowość. Robi się pierwszy deszczowy jesienny tydzień, temperatura spada poniżej 14 stopni, łapię przeziębienie, a w empiku zjawia się następna zamówiona Grimes.

Dzięki takiemu zrządzeniu losu parę dni temu jedną ręką regularnie sięgałam do pudełka chusteczek, drugą na przemian po strepsil i kolejną  stronę nowego kryminału. Nic bowiem nie działa na mnie tak rozgrzewająco jak żwawa akcja z morderstwami w tle. Chociaż największą dla mnie zagadką podczas czytania tej części przygód Jurego i spółki, było działanie mikstury jaką się raczył Sierżant Wiggins. Jako uniwersalnego lekarstwa na przeziębienia mój ulubiony hipochondryk używał rumu z masłem. Drugim zaskoczeniem było upodobnienie się Merlosa Planta do Sherlocka Holmesa. Dotyczy to nie tylko kawalerskich nawyków, ale i używanej przez niego broni: ukrytej we wnętrzu laski mini szpady. Czy to nie Conan Doyle wyposażył swojego bohatera w ten rodzaj oręża? Trochę to niepokojące, bo jeśli autorka pójdzie tym tropem, w następnych częściach serii będzie można się natknąć na Planta dającego sobie w żyłę. Ale czy to  przejdzie przez sito amerykańskiej moralności?

Najbardziej jednak szaleje w tym tomie Nadinspektor Jury. Nie tylko zaprzyjaźnia się z sąsiadką pracującą w nocnym klubie ale i ucina sobie miłosną przygodę z… no zresztą sami zobaczycie. Żeby Was uspokoić, powiem tylko, że to nie ciotka Agata staje się obiektem jego uczuc ;).

Reszta w normie, a nawet powyżej, bo tym razem do końca nie udało mi się odgadnąć kto jest sprawcą zbrodni. I chociaż główna bohaterka, 15 chłopczyca i nowe wcielenie Doktora Dolittle w jednym, budziła moja sympatię w stopniu umiarkowanym, to całość uważam za całkiem udany wypiek z kryminalnej kuchni pani G.

I pewnie już niedługo rozejrzę się za dokładką.

mowa o:

Reklamy

10 uwag do wpisu “na rykowisku

  1. Łączę się w nieszczęściu, w końcówce tzw. L4. U mnie to też norma. Ja znam tylko cykl pubowy Grimes z przekładów i już nie mogę się doczekać następnej części, o ile wydawnictwo będzie kontynuować. Czy autorka w dalszych częściach też trzyma formę?

  2. Moje jesienne choróbsko przyplątało się z początkiem września i na pocieszenie zaaplikowałam sobie również kryminał, tyle że w wydaniu klasycznym. Agatha Christie odkryta na nowo 🙂
    Zdrowia życzę! Bez kataru chorowanie byłoby o niebo milsze, prawda? 😉

    PS. O Grimes już nie piszę, ponieważ wstyd mi, że nadal nie sięgnęłam po kolejne jej tomy z jej dorobku. A ciekawią, za każdym razem gdy o nich piszesz.

  3. nutta: To powrotu do zdrowia zycze! I umilania aktualnego stanu dobrze dobraną lekturą. A Deer’s leap to wlasnie kolejny pubowy kryminal Grimes i jest całkiem niezly. lepszy od poprzedniego, choc nie wiem czy Jerusalem inn zostało już przetłumaczone na polski? Wiecej ne temat tomików z serii jest u mnie w Ulubionych pod hasłem Grimes 😉
    maiooffka: Agata jest dobra na wszystko! Katar mialam straszliwy, az czasem nie wiedziałam jak strony w książce przewracac. Ale ksiazka skonczona z nosa już nie kapie, wiec ozdrowiencza moc dobrej lektury po raz kolejny została udowodniona 😉

  4. Pierwsze moje wrazenie, nie z lektury tekstu, a ze zdjecia na dole: „Wow, masz termometr rteciowy?!” Gdzie takie cudo mozna jeszcze dostac?
    Drugie wrazenie: niemozliwe, ze tak zimno jest w Polsce! Ja wiem, wrocilam z wakacji, gdzie temperatura 28 stopni co dzien jest norma, ale spodziewalam sie, ze w Anglii bedzie duzo chlodniej. Na szczescie bezpodstawnie, u nas sa obecnie 23 stopnie, krotki rekawek obowiazkowy i znow przekonuje sie, ze wrzesien nalezy do najmniej deszczowych miesiecy w roku. Zdecydowanie angielska jesien to moja ulubiona poa roku.
    No i wreszcie – mam nadzieje, ze chorobsko szybko Cie opusci, zycze szybkiego powrotu do zdrowia i telepatycznie przepedzam Twoje przeziebienie: a kysz, a kysz!

  5. chihiro: witaj po wakacjach :). Termometr ze zdjęcia to domowy zabytek, kupic to sie chyba w granicach UE takiego juz nie da.
    Cala notka dotyczy czasu sprzed jakis dwóch tygodni, wiec i pogoda byla inna i moj nos mocno zatkany. teraz jednak wszystko sie zmieniło na lepsze, przeziebienie (tfy tfy, odpukac) przeszło, a w ciagu dnia slonce i 20 stopni ciepła. I chyba tez jutro wyciagne T shirt i bedę w nim biegac, bo dzisiaj w długim rekawie było stanowczo za goraco.
    A telepatyczne odczynianie bardzo skuteczne 🙂

  6. Dziewczny, spieszne dodaje, ze termometry rteciowe sprzedaje jeszcze jeden pan, ktory wyrabia je od lat na warszawskiej Pradze (o ile dobrze pamietam, to wlasnie na Zabkowskiej) 🙂 ale to prawdziwy unikat 🙂

    Peek-a-boo: a czytalas moze inspektora Morse’a? akcja zwykle dzieje sie w Oksfordzie. Za kazdym razem, jak ide Broad Street atakuje mnie z witryny ksiegarni, podobnie w sklepach charytatywnych z ksiazkami… a ja wciaz nie przeczytalam ani jednej czesci.

    Ostatni raz kryminal mialam w reku zdaje sie chyba 4 lata temu, jak uczylam sie wloskiego, czytajac niesmiertelna Christie we wloskim tlumaczeniu… Lektura byla przednia, a przy okazji nie mialam wyboru, musialam sprawdzac slowka w slowniku, zeby dokladnie sledzic akcje… 🙂

    Duzo zdrowka!

  7. Cudnie. To znaczy nie cudnie, że jesteś chora tylko cudnie, że Grimes daje radę i pomyśleć, że podobno niewiele brakowało, aby jeszcze w tym roku przyjechała do Polski. Smutek i żal, ot co.

  8. maga-mara: Powinnam w takim razie moj termometr wlozyc do specjalnej gablotki i otoczyc nalezną czcią. Zwłaszcza, że ostatnio jeden taki niechcący stłukłam, co niesłychanie mnie zmartwiło. O Inspektorze Morse nigdy nie słyszalam, choc samo miejsce jego przygod brzmi bardzo kuszaco. tak w ogole to mało „kryminalna” jestem, Grimes i Christie to wyjatki, bo juz na przyklad Chandler czy Krajewski nie bardzo mi odpowiadają.
    zosik: myślę, że ta czesc opowiesci o nadispektorze Jurym usatysfakcjonuje kazdego z jego wielbicieli ;). A nic nie wiedziałam o tym ze Grimes miala do Polski przyjechac, bardzo by mnie ucieszyło gdyby na przykład zjawila sie na Targach Książki w Krakowie. No ale z tego co piszesz,wynika, że można teraz sobie tylko o tym pomarzyc, szkoda.

  9. Agnes; Hehe, to brzmi jak najlepsza reklama;). Za wymyslenie tego hasla wydawnictwo pisarki w Polsce powinno Ci zaoferowac w podarunku kolejny jej kryminał ;). A jesli czytasz w oryginale to moge polecic zamowienie w empiku. Po bardzo przystepnych cenach, choc realizacja trwa ponad miesiac. No ale sezon na przeziebienia dopiero sie zaczyna ;).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s