czytanko

Jak czytasz? Czy masz wtedy przy sobie ulubioną herbatę/kawę? Czy robisz to w ulubionym fotelu? Czy musisz mieć absolutną ciszę? Jeśli zaznaczasz fragmenty w książce, to jak? Ołówkiem, karteczkami, zaginaniem rogów? Pyta Lilithin.

 

Czytam statecznie, bez porywów i emocji, co nie znaczy, że obojętnie. Po prostu nic mnie tak nie mierzi, jak wybujała egzaltacja. Jak już kiedyś wspominałam, czytać mogę gdzie popadnie i jakoś specjalnie tego do tego procesu nie podchodzę z namaszczeniem. Raz na jakiś czas jednak się zdarza, że mam godziny przeznaczone specjalnie na czytanie. Takim chwilom buduje ołtarzyk na moim białym, okrągłym stoliku. W roli ofiarowanych pokarmów występuje na nim wielki kubek czarnej herbaty (zwykłej, mandarynkowej albo waniliowej) i możliwie nisko kaloryczne pogryzki (talarki suszonych jabłek albo rodzynki). W roli głównej występują oczywiście książki. Zwykle jedna napoczęta porzucona, jedna rozczytana i jedna świeżo zakupiona do oglądu. Jak to przy celebracjach bywa, jest i odpowiedni podkład muzyczny. Z reguły cos łagodnego i ściszonego, czyli smooth. Gładkie i miękkie muszą też być poduszki którymi sobie moszczę miejsce kultu: sofę. W zimie dodatkowo występuje patchwork szczelnie owinięty wokół stóp. Kiedy już uszykuję sobie ten czytelniczy grajdołek, zsuwam się do pozycji półleżącej, kolana układam w namiocik i opieram na nich książkę. Czasem robię wyprost kolan i wtedy bardziej angażuję łokcie. Wzrok mam zaangażowany stale. W życiu nie czytałam na brzuchu i nie wyobrażam sobie jak można to robić w tak niewygodnej pozycji. Zwłaszcza gdy się przy czytaniu podjada 😉

A odpowiedz na resztę pytań zawiera obrazek.

Advertisements

12 uwag do wpisu “czytanko

  1. Bardzo podoba mi się zdjęcie Twojego ‚ołtarzyka’ 🙂 Widzę na nim nawet książkę, którą chcę przeczytać (Alabama Song) i autorkę, którą powoli poznaję (Byatt).
    Kolorowe karteczki to bardzo praktyczna rzecz, ale mi prawie zawsze gdzieś się gubią i polegam na ołówku 😉 Na widok suszonych jabłek zaśliniłam się. Suszone banany polecam w ramach urozmaicenia. A czytać na brzuchu jest jak najbardziej wygodnie, nawet zaleciła mi to kiedyś okulistka.
    Pozdrawiam i życzę wielu chwil książkowej celebracji 🙂

  2. Lilithin: dzieki za wszystkie miłe slowa :). Alabamie zrobilam wstepny przeglad i powiem szczerze ze nieco zaczełam żalowac jej zakupu. Miala byc do najnowszego wyzwania ale teraz to nie wiem, czy jednak nie poszukam jeszcze czegos z Goncourtem. Kolorowych karteczek używam tylko, gdy sie odpowiednio przygotuje, z reguly albo o nich zapominam albo nie moge znalezc ;). A suszone jabłkla, albo inaczej talarki czy czipsy jabłkowe polecam :).

  3. a czy taka pozycja na plecach to aby nie jest mało przyjazna dla kręgosłupa?
    na brzuchu – bardzo przyjemnie i można podjadać, sprawdzone, ale jakoś podjadanie do książek mi nie pasuje, raczej do prasy

  4. Buksy, do wszystkich książek podjadasz to samo? Bo u mnie zmienia się to w zależności od rodzaju literatury…

  5. kasia.eire: Byatt mam The Game, ktora niedawno sciagnełam sobie z bookcity. Na brzuchu próbuje czasem czytac na wakacjach, keidy usiłuje sobie opalic plecy. I zawsze czytanie jest krótkotrwałe, a moje plecy blade 😉
    foma: Owszem, zgadza sie, moj kregoslup czasem daje do zrozumienia że mu to nieodpowiada ale zostaje przegłosowany przez reszte ciała, że o umyśle nie wspomnę ;).
    dormeza: Nie zawsze. idealnie byłoby sobie dobierac pokarm do treści ksiazki, ale nie zawsze mam do tego warunki.

  6. Ja to dopiero czytam w niezdrowej pozycji – na lewym boku! Na prawym nie potrafie 😦 Nie potrafie tez na brzuchu, chyba ze bardzo krotko. Czasem przybieram pozycje taka, jak Ty 🙂
    Najczesciej nie podjadam, tylko wypijam hektolitry herbat zielonych roznorakich. A rytualy czasami lubie (odpowiednia muzyka, Eric Satie idealnie sie nadaje do wielu ksiazek), a czasem czytam podczas mieszania w garnku, cwiczen na silowni i myciu zebow (ale zalezy to od ksiazki, gdy zaczynam nowa musze miec absolutny spokoj, zeby sie wciagnac w te pierwsze kilkanascie-kilkadziesiat stron).

  7. chihiro: to jeszcze nic, moj znajomy czytal na łokciu do tego stopnia, że łokiec potem okłuty musial byc jakimis specyfikami, bo odmowil posłuszeństwa. A jesli chodzi o czytanie, to wszystko moge sobie wyobrazic i zrozumiec, oprocz czytania przy myciu zębow ! 😉

  8. Jak ja Ci tej Nasierowskiej… AAAAA nie powiem, bo to brzydko. W każdym razie widok Twojego białego ołtarzyka przyprawił mnie o podniecenie. Niby, tak jak ty nie podchodzę do czytania ze specjalnym namaszczeniem, a jednak czuję potrzebę otaczania się ładnymi przedmiotami, design to mój mały konik (kucyk znaczy się) i tak się trochę rozmarzyłam patrząc na to lekko zamglone zdjęcie.

  9. zosik: moge Cie pocieszyc ze Nasierowska może wyglada intrygujaco, ale w czytaniu jest taka sobie, bez fajerwerków. Dosc powiedziec, że tutaj reprezentuje kategorie „rozpoczęta porzucona” :). I miło mi, ze zdjęcie nakłoniło Cię do marzeń :).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s