wuala

Param, zaczynamy ebałtowac. Pierwszy zestaw pytań sponsorowany jest przez Monsieur Giera. Zastanawiam się wiec : koty czy psy? Dlaczego nie poezja?

Odpowiedz pierwsza brzmieć musi koty. Nie żebym coś miała do psów, które zasadniczo omijam szerokim łukiem, ale czasem obcmokuje, wygłaskuje i ogólnie lubię. Kot jakiś taki bardziej literacki jest? Już na wstępie przygody z książką powitał mnie Kot w Butach, każdej szanującej się czarownicy akompaniował czarny kot , a wspomniany już Kot z Cheshire był nader interesującym partnerem do rozmów. Tymczasem psy w literaturze wypadają blado. Jedynym bajkowym psem jakiego pamiętam, jest Toto towarzyszący Dorocie w wędrówce do krainy OZ. Nie był stworzeniem specjalnie błyskotliwym, i podczas gdy każdy głupi, (nawet mający w głowie tylko siano Strach na Wróble) potrafił się z Dorotą dogadać, Toto umiał tylko poszczekiwać i machać ogonem. Kiedy podrosłam, zaintrygował mnie Kot Behemot i z wielka przyjemnością śledziłam rozterki pana Eliota na temat sposobów zwracanie się do kota. Natomiast psy, no cóż, Wierny Rusłan wzbudził moja niechęć do tego stopnia, że zdecydowałam się poprzestać na opowieściach o tej książce, i darować sobie jej czytanie. No a tak wracając ze stron książek na ziemię, a właściwie fotel czytelnika, cóż może być przy czytaniu przyjemniejszym akompaniamentem niż kocie mruczenie?

A dlaczego nie poezja? Ależ do czytania jak najbardziej poezja, do samodzielnego, cichego zerkania w duszyczki własne i cudze. Wchodzenie w wiersze jest jednak sprawą zbyt intymną by robić to na oczach wszystkich i opowiadać o tym publicznie. Czy do Ogrodu Luizy wypadałoby zaprowadzić całą wycieczkę z przewodnikiem? Moim zdaniem każdy musi sobie znaleźć do niego furtkę sam, samodzielnie ją otworzyć i żadne namawianie, opiniowanie, rozpościeranie zachwytów nie pomoże. Co najwyżej znudzi i przestraszy. W końcu zaczynanie konwersacji od „fajną książkę wczoraj czytałam” jest coraz rzadszym zjawiskiem społecznym. A zdanie „dobry wiersz wczoraj czytałam” to z reguły towarzyska wtopa. Nad czym boleję, ale z czym walczyć się nie podejmuję.  

Reklamy

12 uwag do wpisu “wuala

  1. dziękuję.
    także jestem (oczywista!) za kotami
    i to w poezji 😉

    np Tomasza Majerana
    „Koty. Podręcznik użytkownika”

    Lekcja 1

    Kto ty jesteś?
    Kotek mały.
    Jaki znak twój?
    Lew.

    [http://biuroliterackie.pl/przystan/czytaj.php?site=100&co=txt_1266]

  2. Szalenie lubie ten wiersz Eliota o kotach. Podobno Eliot mial nawet szklaneczke whisky z wygrawerowana obrazkiem kotow na drabinie, ktora byla ilustracja do tej ksiazeczki. A jego zona zwykla przed nalaniem mu whisky pytac: „to ktory dzis szczebelek, kochanie?” 🙂

    Poezja jak najbardziej. Zaluje tylko, ze rzadziej gosci u mnie na stoliku od prozy. Postanawiam jednak poprawe 🙂

  3. Kot z Cheshire i Behemet to moi idole! U Fforde’a Kot z Cheshire, po przesunięciu granic administracyjnych, staje się nawet Kotem z Autonomicznej Gminy Warrington 😉
    A jedyny pies, jakiego kojarzę z literatury to „Pies, który jeździł koleją”. I nie należał nigdy do moich ulubionych.

  4. magamara: tez lubie te kocie wiersze Eliota, ale samego Eliota znielubiłam od czasu, gdy zobaczyłam film pt Tom&Viv. Wyszedł tam na koszmarnego egoiste, co gorsze jestem sklonna uwierzyc ze sporo w tej opowiesci było prawdy. A jeśli o poezje chodzi, to przyznaje, że mocno ja ostatnio opusciłam, niestety i podobnie jak Ty, obiecuję sobie i zbiorom wierszy poprawę .
    Lilithin: Przypomniałas mi wlasnei ze ciagle mam w kolejce do czytania Skok w dobra ksiązke! A pies ktory jezdzil koleja fatycznie był, ale za nic nie moge sobie przypomniec czy w ogóle to czytałam. No i jest jeszcze Ferdynand Wspanialy, ktory tkwi w mojej pamieci jako straszliwy nudziarz.

  5. Jeszcze Trzech panów w łódce, nie licząc psa – ale psa nie pamiętam, co oznacza, że nie był chyba wybitnym bohaterem literackim.

  6. dormeza: faktycznie, pies byl jakis zupelnie nieliczony i nieliczący sie, też wcale go nie pamietam.
    foma: coś tu sie nie zgadza, bo wyzwań nie lubię, a koty i owszem.

  7. foma: hmm, nie wiem czy dla pisarza to wyzwanie, w czytaniu wygladaja na easy-peasy stworki -wytworki służące jako umilacze i ożywiacze.

  8. jako czasem pisujący muszę stwierdzić, że IMHO kot to zdecydowanie większe wyzwanie niż pies, a że efekt wygląda na lajcik to pochwała dla piszącego

  9. foma: myślałam, że koty w naturze tylko takie niepokorne są, a tu prosze ,widze ze Ci jakis fikcyjny zalazł za skórę, tj pióro 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s