powody zachwytów

Czasem wszakże zdarzają się czytania , od których jeży się i drży puch na karku, nieistniejąca sierść, gdzie każde słowo pali i świeci, twarde, wyraźne, nieskończone i dokładne, jak ognisty kamień, jak gwiezdny punkt w ciemności.

 A.S. Byatt „Opętanie”, str 491.

Od dawien dawna nie czytuję romansów. Zresztą nigdy nie byłam zbyt gorącą ich entuzjastką. Opis na obwolucie książki zapowiadający zawiłą historię miłosną działa na mnie zazwyczaj odstręczająco. Tym razem jakoś się nie zniechęciłam. Może dlatego, że nie do końca uwierzyłam podtytułowi (obecnemu w angielskiej wersji tylko) „A Romance”. A może dlatego, że właśnie dałam się zwieść obietnicy klasycznego, czystego romansu, romansu doskonałego, spełniającego wszelkie oczekiwania jakie niesie w sobie to hasło? Dość, że zaczęłam czytać, że nie mogłam się od tego czytania uwolnić, że obietnica została spełniona z nawiązką.

Już sam początek całej historii był zapowiedzią niesamowitej przygody literackiej. Oto w Bibliotece Londyńskiej nad starym tomem przesiaduje młody doktorant, przerzucając sfatygowane strony w poszukiwaniu informacji o interesującym go poecie epoki schyłku romantyzmu, Randolphie Ashu. Nagle, spomiędzy starych rachunków i notatek wychylają się szkice dwóch listów. Są adresowane do kobiety, którą poeta miał okazje spotkać na jakimś przyjęciu. Z treści wynika, że był więcej niż zauroczony jej osobowością i inteligencją. Zaintrygowany Roland (bo tak ma na imię ów grzebiący w papierach naukowiec) w jednym momencie decyduje się ukraść listy. W ten sposób rozpoczyna się fascynująca historia śledztwa w sprawie dawnej i dotąd nieznanej światu przygody miłosnej. Opowiedziana za pomocą listów, fragmentów pamiętników i wierszy dawnych kochanków, a także domysłów tych, którzy ja badają.

Jednak sam romans sprzed wieków stanowi tylko oś, wokół której zaczepione zostają inne wątki, rozważania czy wręcz dyskursy naukowe. Ta książka jest bowiem gęsta od aluzji, mocno aromatyzowana feminizmem i przyprawiona wybornym poczuciem humoru. Nie pamiętam kiedy ostatnio spotkało mnie tyle czytelniczych przyjemności. Niezwykle udane pastisze poematów epoki romantyzmu tchną tu i ówdzie duchem Emily Dickinson. Poszukiwania śladów dawnej miłości przypominają akcję zawiłej zagadki kryminalnej. Perypetie młodszych i starszych badaczy życia i twórczości tajemniczych kochanków dają posmak tak lubianej przeze mnie powieści akademickiej. Jest tu jeszcze przepiękny język, szczegółowość opisów, barwność postaci. I delikatny optymizm, wiejący z finału książki, przekonanie o subtelnej celowości wydarzeń pozornie bezsensownych czy tragicznych. Chyba po prostu trafiłam na moja Doskonałość Roku 2009!

Jestem z moim entuzjazmem szczera, ale i bardzo opóźniona. Książka została nagrodzona Bookerem w roku 1990. Niemalże dwadzieścia lat poślizgu to szmat czasu. Zdaje się jednak, że mogę mieć szansę na wykazanie się lepszym refleksem w najbliższej przyszłości. Z wielką satysfakcją oznajmiam bowiem, że dzisiaj ogłoszoną, tzw. krótką liste Bookera 2009 otwiera „The Children’s Book” Byatt. I choć nie dane mi było poznać jej treści (książka jest ciągle nieosiągalna na rynku polskim nawet w wersji oryginalnej), to ze względu na doświadczenia z właśnie zakończoną lekturą, mogę śmiało powiedzieć, że swojego faworyta do tegorocznej nagrody już mam.

mowa o:

Reklamy

17 uwag do wpisu “powody zachwytów

  1. Ja w ogole jeszcze nie znam AS Byatt, ale bardzo, bardzo chce przeczytac „The Children’s Book” i za tydzien wybieram sie na spotkanie z autorka. „Opetanie” dotychczas mnie nie interesowalo, ale po Twojej recenzji pewnie siegne po ta powiesc. Nie znosze skwitowania tresci jednym slowem, a juz szczegolnie slowem „romans”, ale tez czytalam kiedys artykul na temat takich etykietek pisanych na okladkach w Anglii – ma to podobno pomoc ksiegarzom i bibliotekarzom w przypisaniu ksiazki do systemu inwentarza, ale sami zainteresowani mowia, ze te etykietki bardziej im czasem przeszkadzaja niz pomagaja.

  2. chihiro: O to super ze idziesz na to spotkanie, mam nadzieje ze szczegołowo je opiszesz na blogu :). A „Opetanie” zupełnie niepotrzebnie ma podtytuł Romans, watpie czy jakakolwek amatorka zwykłych harlequinów przebrnęłaby przez te ksiazke, ktora jednak troszke wymaga od czytelnika. Na pewno bedzie trudniejsza w odbiorze w języku oryginału, ze wzgledu na fragmenty stylizowane na stare listy i pamietniki. Ze o poematach zaczynajacych kazdy rozdział nie wspomne. Ale moim zdaniem naprawde warto :). Jeszcze tylko dodam ze na podstawie ksiazki zrobiono film, widziałam tylko fragmenty na youtube i zdaje mi sie ze w porównaniu z ksiazka to bardzo przecietne dziełko.

  3. „Opętanie” to jedna z moich książek wszechczasów. Pamiętam swoje podekscytowanie, gdy czytając ją zaczęłam nagle rozumiec, jak niezwykłą książkę mam w rękach. Niestety, kolejne powieści A.S.Byatt, po które sięgnęłam, okazały się wielkim rozczarowaniem. Dlatego na razie powstrzymuję się przed zakupem „The Children’s Book”, chociaż kusi mnie coraz bardziej!

  4. Padma: Ciesze sie, że podzielasz moj zachwyt ta ksiazka. powiem Ci, ze prawie dałam sie nabrac ze Ash byl postacia rzeczywista ; ). Troche mnie zmartwiłas krytyka pozstałych ksiazek, Byatt. Ale pamietam, że kiedys, pod wpływem filmu siegnelam po Anioly I owady i niespecjalnie mi sie podobaly.

  5. Dopisuję się do grona wielbicieli „Opętania”, chociaż przyznam się, że faktycznie cholernie ciężko było przebrnąć przez oryginalną wersję… A film nie jest zły, zwłaszcza świetne są fragmenty dotyczące związku Asha z C. LaMotte…
    „Anioły i owady” stoją na półce i tak mi się kojarzy, że kiedyś je czytałam, ale chyba nie świadczy to o nich najlepiej, skoro NIC mi nie świta ;))

  6. jeanne: Przeczytalas wersje oryginalna? Chyle czoła! Nie wiem czy nie opuściłabym wstepnych poematów gdyby dane mi było czytac to po angielsku. Nie wiem, czy w ogole nie zrezygnowalabym z ksiazki, bo jezyk nawet w tłumaczeniu jest momentami mocno złożony. Natomiast „Anioly i owady” najpierw zainteresowaly mnie w wersji filmowej, by były tam piekne zdjecia. Ale cala historia byla chyba dosc nieprzyjemna i o wiele mniej optymistyczna w wymowie niz Opetanie.

  7. Lepszym określeniem byłoby „przekopałam” się przez wersję oryginalną :)) bo jak ktoś ma jeszcze takie skrzywienie jak ja, że MUSI sprawdzić znaczenie KAŻDEGO nieznanego słowa podczas lektury, to potem ślęczy nad jedną obcojęzyczną książką przez nie powiem już jaki czas… Powiem szczerze, że parę razy miałam chęć się poddać, a i tak muszę to przeczytać w tłumaczeniu, bo podejrzewam, że wielu rzeczy już nie pamiętam.

  8. jeanne: naprawde tak dokladnie czytasz? Ze mnie za wielki len na takie czytanie literatury obcej. No ale przynajmniej w ten sposob sobie słownictwo wzbogacasz, a ja najwyzej jezykową intuicje cwicze ;). A tłumaczenie ksiazki bardzo dobre, w pieknym stylu, wiec polska wersje tez warto przeczytac.

  9. Tak się cieszę, że są ludzie w Polsce, którzy czytują Byatt. Godna polecenia jest jej seria książek, która zaczyna panna w ogrodzie, a potem jest Babel Tower (o cenzurze, okrucieństwie i pozorach), a ostatnia część to A Whistling Woman (studium sekty ale i miłości z narodzinami telewizji populistycznej w tle). Postacią przewodnią jest Frederika. Zdecydowanie polecam, na smakowanie, zaczytywanie się i wstrząs.

  10. Inga: czytują, czytują ;). Teraz w kolejce mam The Children’s Book, ale zaraz potem zabiore sie pewnie za Panne w ogrodzie. I dzięki za uswiadomienie,że jest to trylogia, przynajmniej zacznę od poczatku 😉

  11. Nie wiem, czy widzialas, ze „Opetaniu” przytrafilo sie cos strasznego – zostalo sfilmowane w najgorszy mozliwy sposob (tak straszny, ze nawet obecnosc Elizabeth Bennet z „Dumy i uprzedzenia” BBC nie ratuje tego filmu!) jako romantyczny film akcji, taki brytyjski Indiana Jones. Noz mi sie w kieszeni otwieral, kiedy patrzylam, co filmowcy zrobili tej wspanialej ksiazce.
    Ta ekranizacja nie ma nic wspolnego z pieknym filmem, ktory powstal na podstawie „Angels & Insects.”

  12. Doczytalam w komentarzach, ze wiesz o istnieniu tego strasznego filmu (ekranizacji „Opetania”). Odradzam ze wszystkich sil! 🙂

  13. katasia_k: zerknelam kiedys na zajawki na youtube i mi sie wydawało, że jest z tym filmem tak jak Ty mówisz 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s