na noce letnie

„Gdy Ci się wszystko znudzi spraw sobie Aniołka i staruszka” radził kiedyś Pan B, Poeta. Z braku wyżej wymienionych można sobie sprawić też książkę Mitchella. Jej czytanie to bardziej gra kompowa niż dziecięca, ale nudę zabije na śmierć wielokrotną. Dziewięciokrotną, można powiedzieć za autorem, używającym hojnie tej cyfry. Która symbolizuje dziewięć kręgów piekielnych. Co wykorzystał już kiedyś Polański, ale zamiast onirycznego horroru wyszła mu bzdura i Dziewiątych wrót szczerze nie polecam. Dziewiątka to 3X3, przepołowiony krzyżykiem znak nieskończoności. 9, jako ostatnia w szeregu cyfr jest jednocześnie końcem i początkiem.

A czym jest jako książka? Majakiem dwudziestolatka, który wyrusza do Tokio by odnaleźć nieznanego ojca. Marzeniem i koszmarem zagubionego chłopaczka, który szuka miłości i na tej drodze spotyka sporo okrucieństwa. Prztyczkiem w nos Murakamiego, który jakoś mniej udolnie opisuje podobne przypadki (nawet tytuł, podobnie jak u pana M. pochodzi od piosenki Beatlesów) .To też zabawa autora z czytelnikiem, zabawa polegająca na piętrzeniu poziomów zmyśleń, wirtuozerskim wykazywaniu się giętkością pióra i potęgą wyobraźni. To wszystko najpierw dziwi, potem bawi, a na końcu oszałamia czytelnika, tak, że po zamknięciu ostatniej strony ma wrażenie właśnie zakończonego seansu hipnotycznego. Szczerze polecam wszystkim zniechęconym do rzeczywistości. Ta książka pozwala od niej uciec na dziewiątą kwadrę księżyca.

mowa o:

sen 9

 

Advertisements

13 uwag do wpisu “na noce letnie

  1. Już dwukrotnie miałam przyjemność obcować z panem Mitchellem (Widmopis, Atlas chmur). Masz rację, to proza hipnotyzująca, ale wymagająca sporej dyscypliny i skupienia, żeby móc podążać za jego oszałamiającą wyobraźnią, żonglowaniem czasem i przestrzenią. Porównanie z Murakamim – bardzo ciekawe. Sen_numer_9 czeka u mnie na bliskiej półce. Dobrze, że przypomniałaś 🙂

  2. awita 22: a dla mnie to było pierwsze spotkanie z Mitchellem, ale na pewno nie ostatnie. Choc z przykroscia stwierdzilam, że oprocz Konstelacji, ktore czekaja sobie na połce, nic wiecej tego autora chyba nie uda mi sie zdobyc, przynajmniej nie w jezyku polskim. A jestem bardzo ciekawa czy Widmopis to cos utrzymanego w stylu Snu?

  3. Ha! I mnie się podobało. Najpierw styl Mitchella mnie wkurzał, ale później jakoś poszło i czytało mi się coraz lepiej

  4. A ja nie przebrnelam. Wypozyczylam te ksiazke, doczytalam tak do 50-tej strony i zamknelam zniechecona. Nie wiem, czy trafilam na zly czas, czy to po prostu nie moje klimaty. Peek-a-boo, mam dac Mitchellowi jeszcze jedna szanse?

  5. W powiesci Mitchella (zarówno Widmopis, jak i Atlas chmur) trudno mi było wciągnąć się tak od razu. Równolegle opowiadane historie pozornie niewiele mają ze sobą wspólnego, czasem dzieją się w odległych, zarówno geograficznie, jak i czasowo, swiatach. Widmopis również taki jest – zagadkowy, dziwny. Zwłaszcza jednak „Atlas chmur”, który – tak mi się wydaje – widziałam w „taniej książce” w Warszawie na Koszykowej, jest mistrzowski, ale nie przebrnęła przez niego żadna moja koleżanka… Natomiast „Konstelacje”, pisane bardziej konwencjonalnie, ale także swietne, stały się prawdziwym czytelniczym hitem w gronie moich znajomych.

  6. zosik: a widziałam u Ciebie te ksiązke, i zauwazylam ze całkiem dobre masz o niej zdanie 🙂
    chihiro: a co Cię konkretnie tak zniechęciło? Przyznaje ze w srodku lektury miałam prawie tygodniowa przerwe w trakcie ktorej usiłowałam przeczytac te nieszczesna Natural Selection. Na pewno ciezko mi było przebrnac przez przygody narratora z yakuzzą, ktore siła rzeczy do przyjemnych nie nalezały (granie w kregle ludzkimi głowami, brrr) ale te sceny pojawiaja sie dopiero w polowie ksiązki. Mysłałam, ze jako miłosniczke Japonii zainteresuje Cie chociazby portret Tokio w tej ksiazce. Ale może to po prostu nie Twoj styl i wtedy nie ma sie co meczyc na siłe.

  7. Peek-a-boo: wyborna recenzja! Z Mitchellem nie mialam przyjemnosci jeszcze obcowac, ale chetnie nadrobie, bo bardzo skusilas recenzja.

    Okladke ma troche malo ciekawa. W ksiegarni po prostu przeszlabym obok, nawet nie zagladajac 🙂

  8. awita22: Własnie na widmopis mam wiekszą ochote niz na Atlas, jak widac intuicja cytelnicza właczyła mi sie calkiem słusznie 😉
    maga-mara; dzieki za mile słowa :). Ja tez nie zwróciłam na te ksiazke uwagi, gdy lezała sobie normalnie na półce w ksiegarni. Dopiero pózniej sie zorientowałam ze to może byc niezłe i musiałam sie mocno po internecie nabiegac, zeby jeszcze ją znalezc. jak widac przysłowia prawde mowią 😉

  9. Zniechecalo mnie to, ze ‚realia’, czyli fikcja tak czesto sie zmieniala. Czyli dokladnie to, co wkurzylo mnie u Calvino w „Kiedy w zimowa noc podrozny”. Nie mam problemu, gdy rzeczywistosc opisywana okazuje sie byc snem, nawet snem we snie, ale te ciagle zmiany, ciagle przeskakiwanie i zmienianie fikcji to troche za duzo jak dla mnie. Nie potrafilam sie zaangazowac.

  10. U mnie wciaz ta ksiazka lezy na stoliku nocnym i czeka. Zaczelam z dobre dwa miesiace temu i niestety mnie zmeczyla. Ale poniewaz czytalam juz kilka pozytywnych recenzji, wiec moze przebrne przez jeszcze kilka stron i zacznie mi sie podobac?

  11. Chihiro: A mnie wlasnie te ciagłe zmiany i zaskakiwanie najbardziej zachęcały do czytania. Lubie taka nieprzewidywalnosc, przynajmniej w ksiazkach ;).
    Matali: to chyba po prostu nie twoj typ. Moim zdaniem wlasnie poczatek jest najlepszy, reszta niewiele sie od neigo rózni. Wiec jak juz periwsze strony nie przypadly Ci do gustu, chyba i reszta Ci sie nie spodoba.

  12. Podobnie zakręcił i zachwycił mnie Atlas Chmur Mitchella. Jedyne, co zarzuciłabym tej powieści, to dość nachalnie podawane czytelnikowi ekologiczne przesłanie. Ciekawe czy ten sam zarzut można postawić sen_numer_9 (bo widzę, że ma wszystkie zalety „Atlasu,” więc czemu nie wady? ;))?

  13. katasia_k: ekologii sobie nie przypominam, ale były za to walki kamikadze, które średnio mnie interesowały. A Twoje zdanie o Atlasie bardzo mnie ucieszyło, bo właśnie świeżo kupiony leży pod ręką i czeka na otwarcie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s