dziedzictwo

Najwyższy czas, bym napisała o mojej niedokończonej wakacyjnej lekturze. Był to przebój sprzed paru lat, osławiony i zachwalany „Inheritance of Loss”. No i cóż, powinnam powiedzieć w tym momencie to, co Gomber w sprawie Słowackiego: „jak zachwyca kiedy nie zachwyca?” No bo nie. Mimo niewątpliwie sprawnego pióra i błyskotliwych metafor.

Bo nie lubię tej całej martyrologii etnicznej, wyciskania z czytelników postkolonialnych wyrzutów sumienia jak wągrów z twarzy małolata. Może tych wszystkich byłych wielkomocarstwowców wzrusza i porusza nawał nieszczęść, których zaistnienia  maja czuć się współwinni. Pisarka bardzo hojnie wyposażyła swoje postaci w kalectwa moralne i charakterologiczne. A ja szczerze nie cierpię, gdy autor nadmiernie manipuluje moimi uczuciami. Tymczasem Kiran każe mi współczuć zbyt dużej ilości osób, łkać nad losem zbyt wielu i zbyt często. Powinnam przecież pochylić się nad losem porwanego pieska, niekochanej sierotki, zagubionego buntownika, maltretowanej żony, zakompleksionego sędziego, zabiedzonego kucharza, zahukanego emigranta, ograbianych staruszek, niesłusznie uwięzionego biedaka, i jego wynędzniałej rodziny. Czy to trochę nie za dużo, jak na jedną książkę?

Cały ten programowy przegląd niedostatków ludzkich w końcu wywołuje znużenie zamiast łez. Na dodatek, mimo egzotycznej lokalizacji, zaskakująco nieobcy wydał mi się klimat i problemy książki. Poniewierany emigrant, hmm, czy przypadkiem nie przerabialiśmy tego jeszcze parę lat temu jako własnej niedoli narodowej? Zachłyśniecie się obcą kulturą, ha! Mówcie do mnie o tym jeszcze, tu, w kraju, gdzie w przeddzień od wieków świętowanych Zaduszek nagle każe się nam dłubać w dyni i podskakiwać w asyście miotły i spiczastego kapelusza! Nihil novi sub sole, chciałoby się szepnąć do ucha pani Kiran, kiedy patrzy z niedowierzaniem jak odkładam jej książkę – niedoczytaną. A jeśli chodzi o Słowackiego, to mnie zachwyca.

mowa o:

 

Reklamy

11 uwag do wpisu “dziedzictwo

  1. Bardzo ciekawa opinia. Tej powiesci jeszcze nie czytalam, choc lezy na polce juz zdaje sie drugi rok. Ja jednak rozumiem cala te, jak to ujelas, martyrologie etniczna, zyje w kraju, ktory wciaz przezywa wyrzuty sumienia i wciaz jet to temat dosc aktualny. Moze dlatego latwiej mi sie do tego odniesc. W Polsce faktycznie kolonializm to cos znane z podrecznikow do historii, a nie wlasnych doswiadczen.
    Czy Halloween naprawde przyjal sie w Polsce?

  2. Peek-a-boo, ostro potraktowalas „Inheritance”. Rzeczywiscie swiat odmalowany przez Desai jest mocno dikensowski, bez happy endow, gdzie jedna porazka goni nastepna katastrofe. Nie mniej jednak to dobra proza o katastroficznym zacieciu. Moim zdaniem Kiran stara sie nie tyle dlubac w post-kolonializmie, co pokazac swoj punkt widzenia na wlasne doswiadczenia. Jej refleksja nad ludzka natura jest ponura. I nie chodzi wcale o proste podzialy na kontynenty. Jej bohaterowie bez wzgledu na to, czy sa bogatymi mieszkancami Indii, czy niemalze zebrakami w Stanach nie potrafia doznac szczescia. Nad swiatem i jego mieszkancami wisi fatum, ktorego nic nie odwroci.

    Przyznaje, ze rozpacz, nieszczescie i brak nadziei, ktory zgodnie podziela wiekszosc bohaterow, jest przybijajacy. Nie mniej jednak warto przeczytac ta ksiazke.

    Pozdrawiam!

  3. chihiro: uwazam ze byle kraje kolonizatorskie maja jak najbardiej powody do wyrzutow sumienia, natomiast nie podoba mi sie manipulowanie ta sytuacja. mam wrzenie ze Booker prize w tym wypadku był niejako „nagroda pocieszenia” , która choc w ulamku miala wynagordzic doznane krzywda. Moim zdaniem nagorda litracka powinna byc za jakosc ksiazki, a nie za uczucia jakie wzbudziła w czytelniku. A halloween jest coraz bardziej popularne, zwlaszcza wsród młodszego pokolenia. Co mi specjalnie nie przeszkadza, dopóki nie zastepuje rodzimych tradycji.
    Maga-mara: nie twierdze ze jest to zla ksiązka, nawet na wstepie pisze o dobrym warsztacie autorki. Natomiast wkurza mnie pisanie, ktore dosyc perfidnie dziabie sumienia angielskiego czytelnika a i pewnie niejednego jurora, tak ze wrecz poczuwa sie do moralnego obowiazku jej pochwalenia. I nie wydaje mi sie, zeby doswiadczenia opisane w książce nalezały do własnych przezyc autorki, ktora wiedzie chyba zycie osoby dosyc uprzywilejowanej. Ot, to takie wzrowe wypracowanie na zadany temat brzmiący „cierpienia narodu niegdyś skolonizowanego”. ktore dostało zresztą piątkę.

  4. Buksy ale przecież o jakości książki, świadczą również uczucia jakie wzbudziła w czytelniku, nie tylko biegłość warsztatowa. Zaintrygowałaś mnie tą recenzja, miałam w planach ‚Zadymę w dzikim sadzie’ i chyba nie będę dlużej jej odkladac na później 🙂

  5. Nie wiem, czy po sumieniach ta ksiazka tak mocno dziobie. Mnie nie dziobala, ale to moze brak empatii dla brytyjskego czytelnika? 😉 Zreszta wydaje mi sie, ze narodowe brytyjskie sumienie uporalo sie juz jakos z przeszloscia. Zrobili sobie multicultural society, wiec juz im dobrze 🙂

    Pozdrowienia

  6. Aklat; zadyme sama bym chetnie przeczytala, bo to bardziej lajtowa ksiazka, moze byc niezła na te upały, zwłaszcza, ze jestem ciekawa jak sie przekłada na polski ten calkiem wyrafinowany styl Desai
    Magamara: Może i sie uporali, ale ciagle jeszcze sa wrazliwi na podszczypywanie tego miejsca ;). Najlepszym dowodem Booker dla Desai.

  7. Bardzo ciekawie napisałaś. Ja planuję przeczytać „Inheritance..” od ponad roku i ciągle coś mi stoi na przeszkodzie. No i faktycznie coś jest na rzeczy z tym Bookerem dla książek o krajach skolonizowanych przez Brytoli.

  8. L.: ja bym pewnie w ogóle nie siegnęla po te książkę, gdyby nie moj Book Club. Musialo byc cos po angielsku i latwo dostepnego w kraju, no i padlo na Desai 😉

  9. Gdyby ta ksiazka byla zle napisana, to moglabym sie z Toba zgodzic. A poniewaz Desai ma niezly warsztat, to nie sadze, zeby nagrode dostala tylko za temat w klimacie postkolonialnym. Tutaj robie pauze i gleboki oddech, zastanawiajac sie glosno, czy to tej rozmowy nie powrocimy, jak przeczytam Bialego Tygrysa Adingy, bo wtedy mozemy sie zgodzic (slyszalam fragmenty tej ksiazki i wywiad z autorem. Wtedy zaczelam sie zastanawiac, czy on przypadkiem tej nagrody politycznie nie dostal). No coz, dam znac, jak ksiazke przeczytam, bo nie chce na sucho ferowac zadnych wyrokow.

  10. Bialego tygrysa raczej nie mam w planach czytelniczych, ale ciekawa jestem do jakich „wnioskow ogólnych” dojdziesz po jego lekturze ;).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s