Dzień: 20 czerwca 2009

prognoza

Wychodzę do pracy-leje. Wracam do domu-kropi. Otwieram okno-kapie. W tak niepięknych okolicznościach przyrody nawet analfabeci zaglądają do księgarni – jeśli zapomnieli parasola. A w księgarni? Tam też analfabeci, taka myśl pierwsza spłynęła mi do głowy, kiedy na regale z literaturą polską znalazłam Charles’a Bukowskiego. Za to w supermarketach pracują poloniści – na własne oczy widziałam. Ale jakby niespodzianek było mało, co jeszcze widzę? Tym razem na półkę z nowościami patrzę, oczy przecieram (czy już mówiłam, że padało i mokra grzywka zasłoniła mi widok?) i jest. Naprawdę jest! Książka, której szukałam lat około dziesięciu. Stoi w ilościach hurtowych jakby nigdy nic, nikt się nawet przy niej nie zatrzymuje. No po prostu zalega sobie na tej półce Życie Instrukcja Obsługi Pereca, które ludzie gdzieś tam na ksero odbijali jak bibułę w mrocznych latach osiemdziesiątych. Jak znalazłam cenę, to też musiałam oczy przecierać, niestety. Ale żyje się raz, a dobrą rzecz czyta się po klika razy, więc jednak wytarłam rękę (czy mówiłam, że padało i trzymałam mokry parasol?) i sięgnęłam po książkę i portfel. I teraz to może być długie i deszczowe lato, jeśli sobie chce. Mam to w nosie, głęboko schowanym w kartkach Pereca.

mowa o:

Reklamy