The Mansion

Może wszystkie miłości są tylko napomknieniem i symbolami, przypadkowymi słowami wydrapanymi na bramach i kamieniach wzdłuż nużącej drogi, która inni kroczyli przed nami; może ty i ja jesteśmy typowymi postaciami, a ten smutek, który nas czasem ogrania, wynika z rozczarowania w naszych poszukiwaniach, gdy każde z nas z wysiłkiem stara się ponad głową dojrzeć choć przez chwilę cień, który skręca zawsze o krok lub dwa przed nami.

 Evelyn Waugh „Powrót do Brideshead”

 Do kupna tej książki na pewno nie skusiła mnie okładka. Z reguły jak ognia unikam tytułów opatrzonych zdjęciami z filmu. To, co w mniemaniu wydawców ma przyciągać, na mnie działa wręcz odstraszająco. Albo mam taką naturę przekorną, albo spece od marketingu powinni dokładniej przeprowadzić badania na temat tej specyficznej grupy klientów, jaką są bywalcy księgarń.

Nie okładka więc, nie nazwisko autora nakłoniły mnie do jej przeczytania, ale bardzo dawne i mgliste wspomnienia serialu pod tytułem Znowu w Brideshead. Puszczony w TVP gdzieś w latach osiemdziesiątych, w najbardziej siermiężnym czasie epoki PRL, zauroczył mnie do tego stopnia, że do dziś w pamięci wyświetlają mi się jakieś niewielkie jego fragmenty. Ponieważ małoletnią byłam wówczas panienką, niewiele chyba dotarło do mnie z głębszego znaczenia całej opowieści. Ale grający Sebastiana Anthony Andrews na długo stał się dla mnie ucieleśnieniem angielskiego paniczyka, a piękno scenerii, tak ostro kontrastujące z bardzo burą wówczas rzeczywistością, podsyciło moje i tak mocne rozmiłowanie w brytyjskości.

A książka? Książka to gwarantowana uczta literacka dla każdego anglofila. Poprzez opowiadanie swojej historii przyjaźni z angielskimi arystokratami, autor krok po kroku oprowadza czytelnika po Anglii okresu międzywojennego. Z zachwytem czytałam więc o obyczajach panujących na Oxfordzkim uniwersytecie, o bibkach, rautach i awanturach młodych uprzywilejowanych. Z rozbawieniem śledziłam relacje narratora książki z ojcem, którego postać jest może lekko przerysowanym portretem oderwanego od rzeczywistości i wyzbytego uczuć rodzinnych Brytyjczyka z upper class ( No proszę-powiedział mój ojciec, spotykając mnie przypadkiem na schodach-jak to miło tak szybko znowu cię zobaczyć. (za granica byłem piętnaście miesięcy). Przyjechałeś w bardzo kłopotliwym okresie. Od dwóch dni znowu mamy jeden z tych strajków-co za głupota-i nie wiem, kiedy będziesz mógł wyjechać Evelyn Waugh „Powrót do Brideshead”str 188). Z niedowierzaniem czytałam o tym, jak katolicyzm może być pojmowany jako religia egzotyczna i trudna do pojęcia. Ale właśnie na zagadnieniach religijnych mój entuzjazm do tej książki się kończy. Bo o ile cudne wydawały mi się zmagania narzeczonego Julii z niuansami zasad przystąpienia do Kościoła  Katolickiego, to już pozostałe liczne nawrócenia mniej do mnie przemawiają i rażą mój węch czytelniczy tym, co tak ładnie Wańkowicz nazwał „smrodkiem dydaktycznym”. Może po prostu jestem równie duchowo niedorozwinięta jak Rex Motram, a może przekarmiona kilkunastoma latami katechezy bardzo różnej jakości, dość, że koniec książki nie przemawia do mnie zupełnie. Powiem więcej, chętnie pozbyłabym się z niej dwóch ostatnich rozdziałów, bo wtedy mogłabym ją nazwać rewelacją. Choć zdaje sobie sprawę, że dla wielu właśnie te ostatnie strony przeważą w ocenie wartości ksiązki na jej korzyść. Mnie pozostaje cieszyc się, że cała reszta dostarczyła mi tak wiele przyjemności. 

mowa o:

Reklamy

9 uwag do wpisu “The Mansion

  1. Polecam w takim razie film. Tam zakończenie jest zdecydowanie inne i w sumie ono właśnie szczególnie mi się w tym filmie podobało – niejednoznaczne i nie przegadane, a wyraziste. Bo w sumie sam film jest dosyć średni i raczej nie zachwyca. Pierwsza część jest porywająca, ale potem film traci polot i żywiołowość. Zakończenie jednak wynagradza trochę braki.

  2. Bardzo chce to przeczytac! Widzialam w styczniu film, ktory na Wyspie byl dosc kontrowersyjny, bo inny od serialu, wlasnie tego, ktory Ty pamietasz z lat 80-tych, bo wypacza ksiazke etc. Tak, jak Tobie w ksiazce, tak mi wlasnie w filmie, najbardziej podobaly sie momenty z czasow studiow, egzotyka uniwersytetu oksfordzkiego, swiata arystokracji. Zakonczenie filmu tez mi sie niezbyt podobalo – stracilo juz dynamizm wczesniejszych scen, troche jakby sie wyczerpalo.

    Ciesze sie, ze ksiazka Ci sie podobala. Tym bardziej chce po nia siegnac.

    Pozdrowienia serdeczne

  3. Bardzo, bardzo chcialabym przeczytac te powiesc, mam ja od jakiegos czasu na liscie, ale jakos nie mialam okazji po nia siegnac. O filmie tez slyszalam i tez mialam na niego ochote (mimo tych niedociagniec, o jakich tu piszecie).

  4. snoopy: w ksiazce tez własciwie najwiecej uroku ma pierwsza cześc, wiec wygląda na to, ze film jest dosyc wierną ekranizacją 😉 Na pewno bede go chciała obejrzec, niech no tylko „ostygnie’ mi w pamieci trochę tekst ksiazki.
    ice33: Jesli masz angielskiego feblika, to tak 😉
    magamara: książka jest naprawde dobrze napisana, jak pisze sam autor we wstępie, to jakby „portret pamieciowy” okresu świetnosci brytjskich rezydencji. W czasie gdy tworzył ksiazke, Evelyn byl podobno przekonany, że czeka je ruina. na szczescie hisotoria pokazała, ze sie mylił i sam z niejaką ulgą te swoją pomyłkę zauważa.
    chihiro: mysle, że powieśc Ci sie spodoba, pod warstwą obyczajową ukrytych jest całkiem sporo istotnych pytan, nie jest wiec to tylko (świetny zresztą) szczegółowy obraz zycia angielskiej arystokracji.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s