of roses and mistakes

 Czy to naprawdę ja powiedziałam, że Grimes jest kolejnym wcieleniem Christie? Po przeczytaniu jej kryminału w oryginale, musze zrobić to, czego nikt nie lubi: przyznać się do błędu. Martha i Agatha to językowo dwa światy, ten drugi mogę polecić do zwiedzenia  wszystkim stawiającym pierwsze kroki w nauce angielskiego, ten pierwszy opatrzyłabym tabliczką z napisem „not for biginners”. Styl Grimes nie ma w sobie nic z prostoty wypowiedzi Christie, jest najeżony skomplikowanymi metaforami, zdaniami wielokrotnie złożonymi, wreszcie zwrotami idiomatycznymi, do których sedna dotrzeć się tak do razu nie da. Nie ma co tu liczyć na lekkie przebieganie wzrokiem kartek, przez te wersy trzeba się trochę poprzedzierać, nadwyrężyc wzrok i wiarę w swoją biegłą znajomość angielskiego  (do dziś prześladuje mnie pytanie, czym tak naprawdę są „fairy cakes”, którymi zajada się ciotka Agatha). Przy okazji – szacunek dla tłumacza, który nie uronił nic ze stylu Grimes, a nawet powiedziałabym, że delikatnie go ‘dosmaczył’ w polskich wersjach jej książek. 

Myślę, że seria o Inspektorze (a właściwie nadinspektorze, bo Jury uzyskuje wreszcie zasłużony awans) nie skończy się na dwóch pierwszych tomach i wkrótce będziemy mogli zobaczyć na półkach księgarń trzecią część jego przygód. Na pewno nie zawiedzie ona tych, którym pierwsze dwie przypadły do gustu. Mamy tutaj kolejne prowincjonalne miasteczko Anglii z galerią jej mniej i bardziej dziwacznych mieszkańców. Nie będę zdradzała szczegółów, żeby nie psuć przyjemności wyczekującym czytelnikom,. Powiem tylko, że odniosłam wrażenie, że ten tom jest bardziej melancholijny od pozostałych, przesiąknięty głębszym smutkiem  utraty i poczucia nieodwracalności losu.  Akcję jednak niezawodnie ożywiają koty, bywalcy pewnej lichej knajpy i bardzo nieznośna dziewczynka, dzielnie wspierająca naszego (nad)inspektora. Z którym zdecydowałam się rozstać na jakiś czas, tak może do jesieni? Jak by nie było Absence makes the heart grow fonder 😉.

mowa o:

Reklamy

12 uwag do wpisu “of roses and mistakes

  1. Wczoraj odebrałam z księgarni trzy kolejne tomy z serii o Jury’m w tym The Anodyne Necklace. Wkrótce będę czytać, więc nie wnikam za bardzo w Twoją recenzję żeby przypadkiem nie dowiedzieć się za dużo. Już się cieszę na czytelnicze smaczki tych kryminałów.

  2. Przepis na ciasteczka fairy cakes w wersji BBC jest dostepny tutaj: http://www.bbc.co.uk/food/recipes/database/fairycakes_83889.shtml

    mam nadzieje, ze nie rozczarowalam 🙂

    Jezeli chodzi o Christie, to dobra jest tez do czytania w tlumaczeniu na inny jezyk, ktorego sie chce ktos nauczyc. Czytalam jedna z jej powiesci po wlosku w ramach szkolenia jezyka i to bylo doskonale doswiadczenie. Jezyk w miare prosty, sprawdzanie slowek w slowniku nie bylo tak bolesne a poza tym czytajac dobry kryminal, naprawde chce sie zrozumiec kazde slowo i naprawde korzysta sie ze slownika. W innym przypadku czesto dopada mnie len i niechetnie sprawdzam nieznane wyrazy.

  3. dededan: bez obaw, u mnie znajdziesz mniejszy spoiler niz na tyłach okładek Grimes;). A pochwał sie, które tomiki zakupiłas, bo mnie ciekawośc zżera 🙂
    maga-mara: Dzieki serdeczne za przepis :). Wykonanie póki co sobie daruje, ale przynajmniej mam teraz pojecie, o co chodzi. A z ta Christie to dobry pomysł, może kiedys sięgnę po jej francuskie tłumaczenia?

  4. Kaja: tez pozdrawiam i proponuje wirtualny (jak narazie) bruderchaft, bo nie bedziemy sie tak „paniac” w sieci, a w realu tym bardziej 😉
    dededan: o swietnie, tez mi sie marzy taki planowany komplecik. czekam na wrazenia z Jerusalem inn, ale bez szczegolow co do tresci prosze ;).

  5. „Anodynowy…” na dniach będzie mieć (w ostatnich dniach miał?) polską premierę w WAB-ie. Zamierzam się zaczytać. Zwłaszcza po Twoich recenzjach 🙂

  6. dormeza: jesli podobaly Ci sie poprzednie czesci cyklu, to na pewno bedziesz zadowolona 🙂 I fajnie, że WAB wydaje chronologicznie

  7. Kłopot w tym, że nie mogę upolować w mojej bibliotece dwóch pierwszych części. Krążą. Dlatego „Anodynowy” zdobyłam na własność, mimo solennego postanowienia, że ani jednej książki przed przeprowadzką… 😉

  8. dormeza: Własciwie to kolejnosc czytania nie ma takiego wielkiego znaczenia, zwlaszcza ze kazdy tom ma dosc jasne wyjasnienie co działo sie poprzednio i kto jest kim. A lektura w sam raz na małą przerwę z ksiazka przed przeprowadzka 😉 Zlwaszcza ze przeprowadzka ze spora iloscia ksiazek, to niezła próba wysiłkowa Wiem co mowie, bo sama kilka razy przez to przechodziłam, brrr.

  9. Jestem już po lekturze Anodynowego i wiem jedno: muszę upolować w bibliotece pozostałe części.
    Ze wszystkimi książkami przeprowadzałam się tylko raz, ale wtedy było ich jakoś tak o połowę mniej… Jeśli nie podołam logistycznie, zwrócę się do Ciebie o poradę 🙂

  10. Dromeza: uff, ciesze sie,z e Ci sie podobalo, bo czułabym sie winna gdyby sie okazalo, ze namówiłam Cie na cos, co uznałabyś za gniota. A jesli chodzi o przeprowadzkę z ksiakami, to porade moge dac tylko jedna: trzeba zebrac duzo mocnych pudeł i jeszcze mocniejszych facetow. A potem tylko ustawiac na pólkach przez, hhmm, kilka tygodni ;)?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s