Dzień: 21 lutego 2009

craving

Niby powinno się mówić po polsku, ale są słowa które zastąpić mi trudno. Na przykład takie craving: nie oznacza po prostu tęsknoty, nie oznacza też byle jakiej zachcianki.

I get this craving

for my mother food,

I leave art Galleries

in search of plantains

saltfish/sweet potatoes

mówi Grace Nichols i już wiem, ze jest to głęboko zakorzenione w niej pragnienie i nie odzyska spokoju, póki go nie spełni. Dlatego nie mogę powiedzieć ,że po prostu mam ochotę, o nie, ja mam autentyczny craving na jakąś książkę w ciemnej okładce i z przeciągami, bohaterem o zmarzniętych stopach, który jest trochę głodny, trochę zmęczony  i szuka czegoś, czego być może nie odnajdzie do ostatniej strony. Wbrew temu, że zima, że śnieg, że minus 7, unikam przegrzanej kuchni  w „stu odcieniach bieli”, mam nawet dosyć ciepła Babcinego saloniku „lali”, nie kusi mnie aromat rosołu pichconego przez adiutanta Napoleona w „Namiętności’  i pure z ziemniaków którym zajada się Emma.  

Pozostaje mi skręcić kaloryfer, albo iść do biblioteki ;-).