nowości
Choinka z domu wyprowadzona, a mnie się ciągle nie udało opisać tego, co pod nią znalazłam. Nowy Rok zaczynać od zaległości nie należy. Natomiast można od dobrego filmu i ciekawej książki. Rolę tego pierwszego skutecznie spełni „Carnage”. Zresztą nie wiem, czy to prawdziwy film, czy kolejny teatr telewizji. Najważniejsze, że efekt jest świetny, widać, że Polański z ukontentowaniem przywala amerykańskim, niegdysiejszym współziomkom. Ciekawa bardzo jestem, co oni teraz z tym straszliwym portrecikiem, zmalowanym przez pana Romka, zrobią. Albo wykażą się wspaniałomyślnością, poziomem i samokrytyką i przyjmą z wymuszonym zachwytem, albo też się obrażą i okrzykną cynicznym wyrobem wygnanego frustrata. Jakby się nie zachowali, nie ma co czekać na reakcję Oscarowego gremium, tylko trzeba sobie zafundować bilet do kina i pójść samemu zobaczyć, bo naprawdę warto. Zwłaszcza, że tę opowieść o Nowojorczykach można i należy odnieść do każdego przedstawiciela klasy średniej tzw cywilizacji świata zachodu.
I to by było tyle odstawiania paramount pictures na dziś, teraz czas na pokazanie stosu usypywanego od Świąt.
Na samym szczycie widnieje Bakuła, i nie jest do deja vu z poprzednich notek, tylko spełnienie zachcianki, żeby sobie te książkę doczytać i powtarzać co jakiś czas. Potem jest Air Babylon, który dostał się pod choinkę komuś innemu, a mnie tak piliło żeby sobie go przejrzeć, że zdecydowałam, że nie będę czekać aż właściciel skończy książkę i sama ją sobie zafundowałam. Miasto Aniołów wypatrzyłam na blogu Moje książki. Przyjemną niespodzianką była niska cena i wysoka jakość wydania. O treści jeszcze nic nie mogę powiedzieć. Dalej jest podchoinkowe zamówienie, czyli zeszłoroczny laureat Bookera, Kwestia Finklera. Potem nieoczekiwany i bardzo trafiony podarunek świąteczny od Maiooffki, Obietnica poranka Romain Gary, za który serdecznie dziękuję. Kolejne prezenty świąteczne to Parrot i Oliwier w Ameryce cenionego przeze mnie Petera Carey’a, Puls Juliana Barnesa i rodzimy przebój czyli Drwal Michała Witkowskiego. Poniżej są podarki ode mnie dla mnie, wśród których najnowszymi są Muleum autora chyba wszystkim znanego Doppler’a, Erlenda Loe i Domy Pisarek Sandry Petrignani. Pod nimi znajduje się wielkie tomiszcze Podróżnika stulecia Andresa Neuman’a, o którym powinna być następna notka. Solidne podstawy stosu stanowią Listy Lem- Mrozek i Historia Stroju Maguelonne Toussaint-Samat.
Tym sposobem dokonałam prezentacji najświeższych nabytych tytułów i ze spokojnym już sumieniem mogę zabrać się za czytanie o ulubionym miejscu zamieszkania Virginii Woolf.
mowa o:



Zatem to “Podróżnik stulecia” był tą tajemniczą, a udana lekturą?
Chodzę wokół niego od listopada jakoś, ale że miałam się nie rozpraszać nowymi tytułami (z przyczyn wiadomych), to odpuściłam. Niesłusznie? Oj…
Listy L/M robią furorę na blogowych stosach. Ale ja czekam na wrażenia z Berendta – niegdyś byłam zafascynowana Wenecją i może ta książka przypomina dlaczego?
maiooffka: Tak to podróżnik, czy udaną i jak i dlaczego postaram sie napisac niedługo. Właśnie bede sie zastanwiala co nastepnego wziac do czytania i moze skorzystam z Twojej podpowiedzi. Choc jakos fascynacji Wenecją nie odczuwam, ale może czytanie o niej to odmieni
Mam podobne odczucia w kwestii Rzezi – to bardziej teatr na ekranie niż film;) Całkiem niezły, fakt.
Będę chyba jedną z nielicznych osób, która do Dopplera nie dotarła? Czy ma czego żałować? Bo jeśli jest tak prosty jak Naiwny. Super to chyba nie;)
Stos jak zwykle imponujący, dostrzegam wiele zbieżności z własnym, będzie zatem z kim porównywać wrażenia;)
Świetne książki,inspirują do szybkiej wizyty w księgarni
Czekam w takim razie na recenzje “Drwala” i “Podróżnika.” I ciekawa jestem, czy spodoba Ci się Kwestia Finklera, bo coś kojarzę, że zbierała mieszane recenzje.
Nie liczyłbym na nominacje oscarowe dla “Rzezi” – Polański jest jednak spalony w USA.
Twój stosik naprawdę imponujący. U siebie mam na półce “Kwestię Finklera” i “Miasto spadających kamieni” (od dobrych kilku lat!) – wciąż czekają na swoją kolej. Zazdroszczę zwłaszcza “Historii stroju” – też bardzo kusi mnie ta pozycja. Zaintrygowała mnie też trochę powieść Petera Careya po przeczytaniu notki w magazynie “Książki”.
Miłej lektury. Czekam na Twoje opinie.
czytanki anki: Naiwny super to porazka, przynajmniej w moim czytaniu. natomiast Doppler jest całkiem całkiem, ale plakac za nim nie nalezy
Wlasnie przypomnialas mi, z dawno temu o nim pisalam i podlinkowalam tekst, troche pozno co prawda . A zbieznosci jestem bardzo ciekawa, moze szepniesz troche wiecej na ten temat?
ika: Ale to nie jest kryptoreklama na zamowienie
katasia_k: nie wiem co z Drwalem, ale podróżnik zjawi sie niebawem.
Snoopy: Ale juz raz mu sie trafiło, chociaz Pianista to jednak inna tematyka, mogaca bardziej trafic w gusty oscarowego jury. Masz na mysli “Miasto spadających Aniołów”? Zajrzalam na kilka stron, podczytalam i to jest chyba na dlugie powolne czytanie.
Zbieżności: Jacobson, Mrożek/Lem, Barnes, Witkowski, Carey, Historia stroju. Tylko za wolno czytam;)
czytanki anki: u mnie tez ksiazki czesciej do zdjec pozuja niz do czytania
Po za tym z góry zakładam, że listów i historii stroju nie przeczytam w całości.
A skąd takie założenie?
ladny stosik
“drwala” doczytalem, dobre czytadlo do S-Bahnu, pierwsza i – mysle – ostatnia ksiazka Witkowskiego w mojej
rece
Lem/Mrozek wiadomo – koniecznie delektowac, co do innych, poczekam, moze przekonasz mnie do przeczytania
p.s. tez czytadlo, ubawilem sie swietnie, polecam wiec Wam
https://lh5.googleusercontent.com/-yaftOpExVhA/TodXxuKPV4I/AAAAAAAAFtY/O4I2ez8e32w/s1000/DSCF7951.JPG
czytanki anki: a tak mi się wydaje ze to raczej takie czytanie wglądowe będzie, a nie jak leci.
Za polecankę dzięki.
rysberlin: Drwala właśnie napoczynam, i już widzę, że nie będzie to odkrycie, ale chyba łatwe czytanie. A co do pozostałych, to najpierw sama sie muszę przekonać do ich rozczytania
Bo już się bałam, że Historia stroju kiepska jest;)
czytanki anki: E no, historie stroju wychwalają, ze klasyka i majstersztyk, wiec powinno byc dobrze.