więcej niz pierwsza czytanka

czytelniczka w każdym calu

Posted in JAK CZYTAĆ, na pokaz by buksy on 23 Kwiecień 2011

Próbować zrozumieć, iść na ustępstwa, widzieć pewne rzeczy, to po prostu mnie nuży.

Marilyn Monroe „Fragmenty”, str. 47

Niedawno Czara dawała nam szczegółowe instrukcje jak zrobić się na Paryżankę. Zamieściła na swoim blogu zbiór porad, przydatnych zwłaszcza wiosną, gdy w wielu z nas rodzi się chętka na nowy imidż. Przyznam, że czytałam z wypiekami na twarzy i potem przystąpiłam do lustracji własnej sylwetki oraz szafy. I kiedy tak przewalałam sterty ciuchów, następnie przekładając je warstwami książek, doszłam do wniosku, że warto byłoby się pokusić o trochę odmienny instruktaż. W podjęciu decyzji pomogło mi oglądanie najnowszej książki o MM. Ta z założenia i definicji głupiutka blondyneczka miała w swojej bibliotece około 400 tytułów i nieobce były jej teksty Freuda czy Joyce’a. Skąd więc głęboko tkwiące w nas przekonanie że ta pani raczej nie czytała? Wszystkiemu winien wygląd. Platyna na głowie, karminowe usta, rozpięta bluzka, opięta spódnica i obcas na stopie, barwne ciuchy i pełny makijaż, to przecież główne atrybuty kobiety niezbliżającej się książek.

 

Choć do Marilyn mi raczej daleko (jestem trochę wyższa ;)), to zdarza mi się całkiem często, że jestem brana za osobę która raczej nie spędza wieczorów czy weekendów z książką. Z reguły mam to w nosie, ale bywają wyjątki, i wtedy trochę się wkurzam. No bo powiedzcie sami/same, czy nie ziałybyście ogniem, gdy koleżanka, która czyta trzy strony książki rocznie, jest brana za guru w dziedzinie literatury, podczas gdy wy, które czytacie Woolf czy Byatt w oryginale na co dzień i właśnie napoczęłyście kolejny tom eksperymentalnej prozy japońskiej (tym razem w przekładzie), jesteście pomijane w dyskusji, a wszelkie próby wtrącenia kilku słów komentarza są przez towarzystwo traktowane pobłażliwym uśmiechem. Co robić, jak zaradzić takiemu obrotowi spraw? Wysypać z torebki opowiadania Cortazara? Zamiast zdjęć dzieci nosić w portfelu fotografie półek z książkami? Wypchać sobie kieszenie listami (ambitnych) tytułów do kupienia i gubić je w widocznych miejscach? A czy choć jedną z tych rzeczy robiła Wasza koleżanka? Na pewno nie. Bo jej sekret polega zupełnie na czym innym. Na imidżu właśnie. Tak starannym, że trudnym do spostrzeżenia. Czas zastanowić się co należy zrobić, jakie elementy wziąć pod uwagę, jak popracować nad sobą, żeby osiągnąć podobny albo i może jeszcze lepszy efekt. Stad mój pomysł, by zrobić szczegółowy wykaz porad dotyczących osiągniecia wyglądu osoby wielbiącej towarzystwo książek. Here it comes – just follow, learn and use.

 

 

Włosy

Kolor musi być naturalny, łącznie z pasmami siwizny. Jeśli koniecznie nie chcemy wyglądać na osobę powyżej 35 lat, to farbujemy się na szary blond, albo przykurzony brąz. Odpada rudy, heban czy –fuj, fuj- blond. Długośćdo ramion, całość w nieładzie, warto zwrócić uwagę na grzywkę. To znaczy na to, żeby jej nie mieć, tylko wielkie i wypukle czoło. Jedna z bohaterek Colette ( w „Niebieskiej latarni”) opowiadała, że zamierza sobie wygolić zakola nad czołem, żeby je podwyższyć, i jest to pomysł godny naśladowania. Jeśli już koniecznie musi być grzywka, to przynajmniej niech będzie za długa i potargana. Można też wybrać wersje „na zapałkę”. W tym celu należy wydrukować sobie stare zdjęcie Olgi Tokarczuk albo Kingi Dunin na wzór i nie pozwolić zrobić fryzjerce żadnych asymetrii. Bob czy paź odpada. Pazia to tylko Marii Janion wolno, z tej prostej przyczyny, że ona nie musi już niczego udowadniać i może nawet sobie zrobić na głowie obfitą trwałą z błękitną płukanką. My jednak powinnyśmy pamiętać, że wszelkie loki i fale są synonimem umysłowej pustoty (Patrz wyżej: Marilyn).

Twarz i makijaż

Twarz nosimy bladą, z lekko zapadniętymi policzkami i cieniami pod oczami. Jako jedynego środka pielęgnacyjnego i upiększającego używamy kremu nivea. Jeśli jednak bezlitosna matka natura obdarzyła nas cerą zdrową i rumianą, musimy sobie zapodać odpowiedni make up. W tym celu kupujemy podkład o dwa tony jaśniejszy od naszego naturalnego koloru skóry, lilową, matową kredkę lub cienie do oczu. Podkład rozprowadzamy starannie, unikając smug, fiolet kładziemy nie nad, tylko – Uwaga!- pod oczy. Róż oczywiście odpada, podobnie szminka. Jeśli coś musi być na ustach, to bezbarwna pomadka albo niekoloryzowany błyszczek.

 Paznokcie

Mają być krótkie i niepomalowane, za to raczej czyste. Żadne tipsy, frencze i karminy nie wchodzą w grę. Jeśli już koniecznie chcecie je czymś wypackac, to tylko lakierem bezbarwnym, albo innym zbliżonym do naturalnego.

Perfumy

Prawdziwa czytelniczka pachnie zleżałym księgozbiorem i mydełkiem dla dzieci Bambino. O ile mydełko jest łatwe do dostania, to nie sposób nigdzie kupić perfum pod tytułem zapach starej biblioteki. Dlatego musimy radzić sobie domowymi sposobami. Jednym z nich jest umieszczanie pomiędzy złożonymi w szafie ubraniami wiekowych wolumenów (nasze babcie trzymały tak lawendę w bieliźnie). Można też połączyć biblioteczkę i garderobę w jedno, ale wtedy trzeba pamiętać, żeby kilka zapchanych książkami półek zostawić na widoku, tak by ewentualni goście od razu mogli sobie wyrobić właściwą opinię.

 

Okulary

Bez nich ani rusz. Wiadomo przecież, że każdy kto czyta, ma zepsuty wzrok. Dlatego unikamy noszenia szkieł kontaktowych nawet w zaparowanych pomieszczeniach zimą. Dla właściwego efektu musimy starannie dobrać oprawki. Żadne wąskie kanciki czy kolorowe Owsiaki nie wchodzą w grę. Najlepsze będą druciaki, ewentualnie właśnie wchodzące u nas w użytek  Alenki. Jeśli gdzieś wyszperacie wielkie koła z lat siedemdziesiątych czy osiemdziesiątych, to bez wahania gońcie z nimi do optyka w celu zainstalowania szkieł. Oczywiście pozostaje problem, co należy zrobić, kiedy mimo badania komputerem, laserem i Snellenem żadnej dioptri nam nie znaleziono. Można niby kupić zerówki, ale na takim triku połapie się pierwszy lepszy krótkowidz i skucha gotowa. Dlatego najlepszym wyjściem jest zakup szkieł kontaktowych, które dadzą nam odpowiednia wadę (idealnie pomiędzy 3-7) i następnie skorygowanie jej właściwej grubości szkłami optycznymi. Trochę z tym zachodu, ale efekt murowany, nikt się nie połapie.

Ciuchy

Zasadniczo nie mogą być za nowe, za modne, za krótkie czy za obciśle. Bluzka luźna koszulowa, może być lekko sprana i niedoprasowana flanela. Sweter wyciągnięty i rozpinany typu kardigan. Jak wkładany  przez głowę, to koniecznie na lewą stronę. Do tego raczej spódnica, w kontrafałdy albo z klinami, w trapez, za kolano albo do połowy łydki. Wiem, taka długość to tylko w secondhandach albo szafie Babci. Cóż, nikt nie obiecywał, że będzie łatwo. Od biedy można zarzucić spodnie, ale nie żadne rurki czy legginsy, tylko co najwyżej marchewy, najlepiej o numer za duże. Od wielkiego dzwonu ubieramy sztruksowe lub tweedowe marynarki, koniecznie z łatami na łokciach i co najmniej jedną kieszenią naddartą (od wtykania książek, rzecz jasna). Przy kompletowaniu stroju musimy pamiętać o utworzeniu właściwej sylwetki: ramiona pochylone lekko do przodu, plecy przygarbione, klatka piersiowa i pośladki wpadnięte. Zapomnijmy o puszapach i stringach, bielizna ma być solidna bawełniana i prosta. W końcu zależy nam by eksponować jedynie nasz umysł i oczytanie.

Kolory

Tylko zdechłe, sprane i wyblakle. Musicie wybrać: albo jesteście kobietą w czerwieni albo kobietą w bibliotece. Na własne ryzyko możecie sobie zapodać pąsowy lub butelkową zieleń. Za to czerni, szarości i beżu możecie używać w każdej ilości.

Buty

Oczywiście płaskie i lekko zniszczone. Najlepiej wiązane trzewiki, jeśli to możliwe oxfordy.. Ostatecznie mogą być balerinki, byle nie dopinać im kwiatka czy dżecików. Obcas odpada bezwarunkowo. Że o lakierkach nie wspomnę.

Biżuteria

Najlepiej żadna. Wyjątkowo jeden pierścionek i tyci wisiorek, wszystko w srebrze. Jak coś dużego, to pod warunkiem, że dostane od babci i ma total wintydz look.

 Torebka

Musi być duża, czyli mieścić dzienniki Mrożka, reportaże Szczygła i antologię współczesnej poezji amerykańskiej (w oryginale). Do tego ma być ekologiczna. Pozostaje więc nam wielki płócienny wór lub mocno powiększony chlebak. I co najważniejsze: zawsze musi się z niej wychylać najmodniejsza właśnie lektura, z ostentacyjnie wrzuconą w środek zakładką.

 

Uff. To by było na tyle. A jeśli ciągle jeszcze wątpicie w skuteczność takich porad, to spójrzcie tylko poniżej. Jak widać, przy odpowiedniej stylizacji nawet Wielkanocny Zając będzie wyglądał na bibliofila.

W Dniu Święta Książki życzę, abyście  mogli iść  jego śladem, z nosem w książce i z uszami do góry :).

About these ads

Odpowiedzi: 32

Subscribe to comments with RSS.

  1. Bazyl said, on 23 Kwiecień 2011 at 06:18

    Chociaż nie wiem co to kontrafałdy, to czuję, że dziś będę miał dobry humor. Dzięki Twojemu tekstowi. Zdrowych i wesołych :)

  2. Virginia said, on 23 Kwiecień 2011 at 06:46

    To zdjęcie Marilyn wisi u mnie w sypialni od czasu, kiedy pojęłam jak bardzo się wobec niej myliłam. Sama jestem blondynką, pewnie podobnie postrzeganą, a dyskusji na temat książek nawet nie mam z kim zaczynać, bo Mann, czy Woolf, czy Roth niewiele moim znajomym mówią :)
    p.s zajączek mnie powalił na kolana… Wesołego Alleluja!

  3. nutta said, on 23 Kwiecień 2011 at 08:03

    :))) Robię przegląd garderoby i dodatków. Od dziś niech ludzie wiedzą, z kim mają do czynienia.

    Zajączka z prezentami w te Święta życzę:)

  4. czytanki anki said, on 23 Kwiecień 2011 at 08:39

    Świetny tekst, gratuluję;)
    Przyznam, że o literackich ciągotach MM nie słyszałam. Czy ona miała w ogóle czas na czytanie? ;)

  5. Lilithin said, on 23 Kwiecień 2011 at 12:50

    Buksy, świetny, ironiczny tekst! Zdjęcie Marylin z książką (to, na którym podpiera głowę ręką) wisiało swego czasu u mnie nad biurkiem, podoba mi się, bo wyszło bardzo naturalnie, jakby ktoś ją przyłapał na czytaniu w leniwy poranek. Ale dość o tym, biegnę do sklepu po mydło bambino i wyrzucam szpilki do śmietnika!

  6. grendella said, on 23 Kwiecień 2011 at 13:25

    Świetny tekst, lecę ściągać rudość z włosów i spróbuję im nadać mysi odcień. Lecę też wywalić wszystkie szpilki i rzucającą się w oczy biżuterię. Wszystkie ćwieki też pójdą do kosza ;). A mogę zostawić trampki i ramoneskę, czy też nie przystoi? Nieźle się bawiłam, czytając ten wpis, naprawdę :) C

  7. Życzenia « Czytatnik said, on 23 Kwiecień 2011 at 18:23

    [...] Tymczasem wracam do lektury „The Inheritance of Loss”, którą to wypożyczyłam chyba 3 raz z biblioteki, ale tym razem z silnym postanowiem przeczytania.  Po kilku rozdziałach zadbam o imidż czytelniczki, kto nie wie, jak powinna wyglądać kobieta czytająca, niech czym prędzej zajrzy do Buksy. [...]

  8. liritio said, on 23 Kwiecień 2011 at 18:25

    haha :) Wesołych Świąt! Moje już są wesołe, zerkam na swoje pomalowane bezbarwnym lakierem paznokcie i cieszę się, że pierwszy krok ku czytelniczce idealnej już za mną!

  9. Maniaczytania said, on 23 Kwiecień 2011 at 18:52

    Hahaha – świetny tekst!

    Wesołych świąt :)

  10. buksy said, on 23 Kwiecień 2011 at 22:23

    Bazyl:To takie fałdy co sie do siebie w kontrze albo inaczej mowiac na przeciwko ;). Tez wszystkiego naj :)
    Virginia: To pierwsze zdjęcie? Świetne jest, wyjatkowo nieupozowane. Ech wszystkie inteligentne blondynki powinny złozyc jakiś pozew o znieslawienie przeciwko specom z Hollywood. Ząjac zasyła serdeczności ;)
    nutta: Jak widac Zającowi nie prezenty w głowie ;). Owocnego przeglądu ;)
    czytanki anki: Dzięki ;). A MM czytała na przyklad podczas pobytów w szpitalu. Choc te notatki we Fragmentach to dla mnie srednio wiarygodne sa, golym okiem widac na nich co najmniej trzy różne charaktery pisma. Chyba że założymy, że problemy z osobowoscia łączą sie ze z klopotami z kaligrafią.
    Lilithin: A krem nivea masz? Jakby coś mogę podesłac ;)
    grendella: ramoneska to tylko do W drodze Kerouaca albo dziennikow motocyklowych Che. Trampki moga zostac, pod warunkiem że bedziesz lekko szurała nogami ;)
    lirito: Ciesze się, że wstaplias na właściwą ścieżkę ;). Tobie również Wesolych i Słonecznych :)
    Maniaczytania: Miło mi :). Wszystkiego Dobrego :)

  11. karolina.ja said, on 23 Kwiecień 2011 at 23:13

    Paznokcie niepomalowane, o biżuterii wiecznie zapominam, ale cały efekt psuje chociażby mój malinowy sweterek. Może zajączek łaskawie podaruje mi jakiś szary, żeby mogła zrobić odpowiednie przetasowanie w szafie.

    A co zmieniającego się charakteru pisma MM – ja mam różny charakter pisma w zależności, czy piszę piórem, długopisem itd. Nie mówiąc już o tym, że czasami naśladuję czyjś charakter pisma, jeśli mi się spodoba (świadomie, przynajmniej na początku). Także nie dziwię się MM.

  12. Lilithin said, on 24 Kwiecień 2011 at 08:29

    Nivea nie mam, ale może przejdzie taki zwykły Dove? ;)

  13. monikana said, on 24 Kwiecień 2011 at 14:02

    Moje gratulacje! Rewelacyjny tekst. Uśmiałam się za wszystkie czasy. Ale to wszystko prawda, ze stereotypami strasznie trudno walczyć. Może ta Twoja instrukcja jest jakąś metodą :)) Ja zawsze twierdzę, że jestem naturalnie inteligentną blondynką… i niczym się nie przejmuje. Dużo czytam, piszę, rozmawiam…i noszę blond loki i czerwone szpilki :)) Pozdrawiam świątecznie.

  14. buksy said, on 24 Kwiecień 2011 at 22:17

    karolina.ja: sweterek wypada przefarbowac na pewno ;). Pisanie na rozny sposob jest możliwe, owszem zgadzam sie, ale kształt liter zostaje mniej wiecej ten sam. W przypadku MM róznice sa diametralne. No ale sie nie znam. Dla spokoju ducha czytelników przydalaby sie jakas notka we wstepie ze grafolog potwierdzil autentycznosc zapiskow, ale nic takiego nie zauwazyłam.
    Lilithin: Dove??? Tylko na wlasna odpowiedzialnosc ;)
    monikana: ;) Blond loki powiadasz i czerwone szpilki, heh, ryzykantka z Ciebie ;). Rowniez pozdrawiam ciepło i slonecznie :).

  15. deainhortus said, on 25 Kwiecień 2011 at 16:54

    tekst bezbłedny. Uważam jednak że Marilyn stylizowala sie na czytelniczke niż nia była. nie jestem co prawda ekspertem w tej dziedzinie, ale z tego, co wyczytalam wynika że ona naprawde byla głupiutka. kiesyś czytalam że bardzo lubila się fotografować z ksiązką w reku lub na tle swojej biblioteczki, ale to by bylo raczej na tyle. fragmenty jej zapiskow wbudzają sensację raczej ze wzgędu na ich autorke niz zawartośc ( czytalam tylko wyrywki).
    Ad tekst. Ja lubie być brana za „blondynę”, co nie jest takie znowu trudne. Pisalam kiedyś, jak paradowalam z Proustem, ktorego akurat czytałam i na dodatek jeszcze w oryginale. Gdy dotarlam z nim do pracy i odlozylam na biureczko, obok komputera, wzbudzilam zamieszanie i sensację w na calym pietrze, bo przecież to niemożliwe zebym ja, asystentka wiedziala, kto to Proust i jeszcze czytala go w oryginale ( post jest chyba gdzies na moim blogu). W odwecie napisłam felieton, kilka osób poczulo się zawstydzonych.
    tego tekstu tez bym tak nie zostawila w zakamarkach. bardzo mi sie podoba:-)

  16. buksy said, on 25 Kwiecień 2011 at 19:43

    dea: Na pewno masz sporo racji jesli chodzi o MM. Na niektorych zdjeciach trzyma ksiazke w sposob dokladnie pokazujacy okladke. Ale za to w odleglosci od oczu takiej, że nie ma sily, zeby mogla czytac swobodnie tekst. Z drugiej jednak strony MM chyba nie była az taka pusta glowa jak chciano pokazac. W koncu taki Artur Miller musial jej cos tam naklasc ;). Uchodzenie za blondyne jest wyjatkowo latwe, przyznaje, ale zawsze mnie dziwi kiedy takim stereotypom ulegaja ludzie na pozór inteligentni. W rezultacie okazuje sie ze oni sa blond od srodka glowy ;)
    A wrazenia na współpracownikach gratuluje, u mnie w ofisie by to nie przeszło, z tego prostego powodu, że chyba tam niewiele osob wie, kto to był Marcel Proust ;).

  17. deainhortus said, on 25 Kwiecień 2011 at 20:16

    Tak ale ten sam Miller jednak sie rozczarował w stosunku do niej;-))) a tak na powaznie prawda leży po srodku.
    A gratulować to nie ma czego, zawsze jestem z kasiążka pod pachą; zdziwilo mnie własnie, jak tacy inteligentni ludzie, ulegli stereotypowi, że jak asystentka, to głupia a jak czyta, to pewnie harlequina. Czyli to, o czym napisałas.
    natomiast bawią mnie własnie takie sytuacje, w których ludzie ulegają stereotypom i uwielbiam, kiedy okazuje sia, że nie maja racji. Uchodzę za osobę lekkomyślną i lekkoducha ( powiedziano mi to wielokrotnie), wszyscy, którzy poznają mnie lepiej dziwią się, że mam coś, oprócz powierzchownosci (ja też się często dziwię, że oni coś znajdują), a kiedy jedna kolezanka mało nie spadła z krzesła, gdy odkryła, że umiem i lubię robic na drutach, wyszywać, gotować itp. Bo to jej się kłóciło z osobą która lubiła sie smiac i tańczyć … no dobra i wypić o jedno piwo za dużo:-))))
    chętnie się chowam za tym stereotypem

  18. buksy said, on 25 Kwiecień 2011 at 20:34

    dea: Przyznaje, stereotyp bywa pomocny, to łatwy sposob na unik bez zbednych tłumaczen i wysilkow. Ale są sytuacje gdy przeszkadza. MM przeciez najpierw sama wykreowała sie na słodka idiotke, bo to latwo dalo sie sprzedac, ale potem zaczela ją ta maska uwierac. Poza tym chyba kazdego znas, jak juz sobie w sposob bardziej lub mniej zamierzony wyrobi w ludziach jakis obraz siebie, korci, żeby zmalowac coś temu portretowi, dorysowac mu wąsy, rogi albo aureolę. Mnie takie pokusy zdarzają nader czesto, może nawet za często ;)

  19. deainhortus said, on 25 Kwiecień 2011 at 21:37

    A tu jak najbardziej sie zgadzam. w temat MM nie wchodzę zbyt mcno bo opinię na jej temat mam w dużej mierze z „Blondynki” Oates, więc wiadomo, że nie jest do końca wierny. Staram się ludzi nie utwierdzać w stereotypie tylko robić swoja a czasem wręcz jak mówisz domalować wąsy.
    Bo ja generalnie bardzo się zgadzam z Twoim tekstem i jak pisalam, szalenie mi się podoba. Niejestem co prawda specjalistką PR a szczególnie własnego PR ;) ( niestety, no) ale kreacja jako tak mnie fascynuje i czasem nie powiem, też się przebieram;-)
    bardzo mi sie podoba ta dyskusja i czuję się trochę jak w czasach liceum, kiedy odprowadzałysmy sie z koeżanką pól wieczoru ( ja ją ona mnie i tak w kółko), bo nie mogłysmy skończyć dyskusji

  20. czara said, on 26 Kwiecień 2011 at 08:29

    Szczerze mówiąc nigdy się nie zastanawiałam nad swoim własnym imidżem czytelniczym czy też jego brakiem. Musiałabym jeszcze popracować trochę nad włosami (prostownica i farba) i pobiec na shopping, żeby nabyć odpowiednie spódniczki oraz inne części garderoby w stonowanych kolorach). Tylko wtedy już nie wiem skąd miałabym brać czas na czytanie? I tak źle, i tak niedobrze ;)

  21. Eva Scriba said, on 28 Kwiecień 2011 at 08:13

    Wspaniały tekst :) Już wyciągam barchany, idźcie w kąt koronki!
    A najbardziej podobał mi się błyszczek, czyli błyszczyk+pyszczek ;)
    Pozdrawiam ciepło.

  22. Elenoir said, on 28 Kwiecień 2011 at 10:22

    Niektóre kryteria już spełniam (twarz, makijaż, paznokcie, biżuteria), ale z okularami chyba nie dam rady:). Nie lubię nosić nawet przeciwsłonecznych.

    Fajny tekst:).

  23. Chihiro said, on 28 Kwiecień 2011 at 20:10

    Świetny tekst. Ja sama nie mam problemów ze stereotypowym traktowaniem mnie, ale żyję w kulturze, gdzie – jak się niejednokrotnie przekonałam – ludzie starają się nie osądzać innych po pozorach. Ja nawet na siłowni kładę przed sobą książkę :) I sama nacięłam się kiedyś na przystojniaka-mięśniaka, który okazał się mieć doktorat z Middle Eastern Studies. A z kolei koleżanka z pierwszej pracy, wyglądająca na słodką, ale lekko bzdurkowatą dziewczynę, studiowała w Oxfordzie język amharski. Nauczyłam się, że wygląd nie mówi czasem zupełnie nic. A jeśli już coś, to że te z tymi najseksowniejszymi „osobnikami” można śmiało pogadać o Prouście, egzystencjaliźmie i współczesnej prozie palestyńskiej. Wystarczy czasem pójść na spotkania z pisarzami, by przekonać się, jak wyglądają niektórzy czytelnicy, których sądząc po pozorach nie można by oskarżyć o wchodzenie do księgarni…
    Aha – biblioteki o zapachu starej biblioteki istnieją :))) http://www.luckyscent.com/shop/detail.asp?itemid=37700

  24. buksy said, on 3 Maj 2011 at 20:16

    czara: ale kto tu mówi o czytaniu? ;)
    Eva: Barchany jak najbardziej na miejscu, przy tej temperaturze korzysc z nich podwójna ;)
    Elenoir: I tak jestes lepsza ode mnie, nawet bez okularów ;)
    Chihiro: zazdroszcze takich doswiadczen, mam raczej odwrotnie, tzn ktos na pozór inteligentny okazuje sie srednio oczytany i interesujacy. Strasznie jestem ciekawa zapachu tych perfum, miałaś moze szanse sprawdzic ?

  25. outremer said, on 3 Maj 2011 at 20:56

    M.M. gapi się na mnie codziennie. wielki jej plakat wisi vis a vis materaca, na którym śpię, aż dziw, że nie mam komarów….

  26. buksy said, on 3 Maj 2011 at 21:15

    outremer: Jesli MM tak odstraszajaco działa na komary, to obkleję jej zdjęciami całą sypialnię i balkon :)

  27. Chihiro said, on 5 Maj 2011 at 18:47

    Niestety jeszcze nie miałam, ale jak gdzieś na żywo dojrzę te perfumy, to nie omieszkam powąchać i powiadomić Cię o wrażeniach :)

  28. buksy said, on 5 Maj 2011 at 20:40

    Chihiro: ha, warto byłoby sprawdzic czy biblioteka jest tylko w nazwie czy faktycznie w zapachu ;)

  29. Tanki said, on 6 Lipiec 2011 at 21:54

    Przeglądając blogi książkowe, trochę z poślizgiem trafiłam tę notkę i niesamowicie się ubawiłam jako, że niestety i mnie czasem dotyczy. Cóż, lepiej to niż wyglądać na czytającą, a nie czytać;) Mam pytanie: czy mogłabym link do tego blogu i tej notki zamieścić na swoim facebooku? Mam ochotę, żeby co niektórzy też zapoznali się z tym celnym podsumowaniem:)

  30. buksy said, on 6 Lipiec 2011 at 22:08

    Tanki: Witaj :). Ciesze sie ze notka wprawila Cie w dobry humor :). Blog jest ogólnie dostępny i oczywiscie mozesz go zalinkowac, jesli masz ochote.

  31. Porządek Alfabetyczny said, on 9 Listopad 2012 at 11:39

    Krótkie włosy, płaskie buty, słabość do burych kolorów- to bez problemu. Tylko ten pulp wystający z torby:)

  32. buksy said, on 9 Listopad 2012 at 21:03

    Porządek Alfabetyczny: jedna wyprawa do biblioteki i nadrobisz i to ;)


Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Twitter picture

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 50 other followers

%d bloggers like this: