zaczynamy od góry
“Właściwie mówiąc –powiedział Karol – to już będzie dwa lata jak byłeś na Sycylii, ale mi jeszcze nic o tej podróży nie opowiedziałeś”
Podróże do Włoch, Jarosław Iwaszkiewicz Str 226

Żeby nie czekać aż dwa lata, po upływie dwóch miesięcy, z intensywnym współudziałem Pana I. zaczynamy snuć opowiastki o tej, na pewno wartej słów wielu poetów i pisarzy, wyspie. A że Pan I. przesiaduje obecnie w niebiesiech, zaczniemy stąd, gdzie ma najbliżej. Od szczytów Etny.

Piękno masy całej Etny, zawsze od góry pokrytej śniegiem i najczęściej dymiącej, jest czymś tak niezwykłym, tak wzruszającym. Ostatnio mieszkałem w „Timeo” trzy tygodnie i co dzień miałem przed oknem ten widok, i co dzień wzbudzał on we mnie podziw i niepokój. Ta śnieżna piramida siedząca jak babia Góra na niebieskim morzu jest zachwycająca.
I zawsze natycha wierszami. Platen pisał tak pięknie o tym widoku:
Ogromny biały trójkąt jasne gniecie brzegi
Jak nieruchomy obłok, skamieniała chmura,
To Etna. Z niebieskiego morza srebrna góra
Wznosi ku sinym mitom swoje wieczne śniegi
Tamże, str 206.

Cóż mogę dodać do takiego opisu? Dane liczbowe, świadczące o tym ,że jest to największy Wulkan w Europie i wciąż bardzo żywotny, będą brzmiały zbyt sucho i prozaicznie. Dodam wiec tylko, że Etna wygląda bajkowo zarówno z oddali jak i zupełnie z bliska. Różnica polega na tym, że majacząc na horyzoncie z chmurką dymu u szczytu, przypomina ilustracje do „lata z Doliny Muminków”. Natomiast w z bliska oferuje zwiedzającemu iście księżycowy krajobraz i złudzenie stąpania po Srebrnym Globie.

14 komentarzy